Aktualny czas: 23-07-2014, 01:26 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak pomóc osobie współuzależnionej?
Autor Wiadomość
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 933
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #1
Jak pomóc osobie współuzależnionej?
Moja siostra od kilku lat tkwi w toksycznym związku. Jej partner jest alkoholikiem, ona przeżywa codzinne troski osoby współuzależnionej. Jej partner pije codziennie, i znęca się nad nią fizycznie i psychicznie. Wielokrotnie próbowaliśmy z nią rozmawiać. Tłumaczyliśmy, że cierpią jej dzieci, że ja nie mogę patrzeć jak dzieje jej się krzywda. Codziennie widzę jak moja siostra powiela błędy naszych rodziców. Zachowuje się prawie jak idealna kopia mojej matki i ojca. Na dodatek jej dzieci nie mają lekko z ojcem alkoholikiem. Kiedy zaczynam z nią rozmawiać, na przykład żeby nie terroryzowała dzieci tym swoim tonem gestapowca, to zawsze zmienia temat. Są jeszcze małe, ale już widzę, takie specyficzne zachowanie dzieci z patologicznej rodziny. Niedawno siostra była u nas, bo jej partner znalazł sobie inną kobietę. Siostra chciała zamieszkać z dziećmi u nas. My się zgodziliśmy, ale kiedy przyjechała, to momentalnie zmieniła zdanie. Wydzwaniała do niego i błagała żeby wrócił, albo pozwolił jej wrócić. Była w ciagłej histerii, cały czas płakała i pytała się mnie czy będzie mogła tam wrócić. Tłumaczyliśmy jej milion razy, że bez niego będzie jej lepiej, i że sobie o wiele lepiej poradzi bez niego niż z nim. Mówiliśmy, że ma nas, nie jest sama, że sobie razem wszyscy damy radę. Nic to nie dało, i niestety po kilku dniach wróciła do niego tłumacząc, że boi się być z nami, bo on może tu przyjechac i zrobić wszystkim nam krzywdę, bo jest nieobliczalny. Tłumaczyłam jej, że od tego jest policja, żeby ją wzywać w takich wypadkach, ale jakby wogóle mnie nie słyszała. Wyszukałam jej numery telefonów do różnych fundacji, gdzie mogą się zgłosić ludzie w takiej sytuacji jak ona. Nic to nie dało, nawet nie wzięła tych numerów ode mnie. Powiedziała tylko, że ona go kocha i chce dalej z nim żyć. Bardzo się o nią martwię, on ją bije i poniża, przepija prawie wszystkie pieniądze. Nasze rozmowy nic nie dają. Już nie wiemy co mamy zrobić. Teraz ona znowu zaszła w ciążę. Zdaje się, że wogóle nie jest odpowiedzialna, i nie myśli o przyszłości. Rozmawiamy przez telefon, ale tylko wtedy kiedy no śpi, lub nie ma go w pobliżu. Myślę, że on zabronił jej rozmawiać z nami. Bardzo mnie to męczy, bo z jednej strony się martwię, a z drugiej jestem zła, że dzwoni do nas tylko wtedy kiedy on znowu z czymś wyskoczy i ona potrzebuje pomocy. Mieszkamy daleko od siebie, i nie jesteśmy w stanie być na każde jej zwołanie. Bardzo przykre jest to, że kiedy ona uzyska pomoc od nas, to potem się nie odzywa nawet tygodniami, i nie wiemy wogóle co się dzieje. Czuję się totalnie ignorowana. Kiedy rozmawiamy ona zawsze skupia uwagę tylko na sobie. Prawie wogóle mnie nie zna, nigdy nie pyta co u nas. Jest nastawiona tylko na branie. Jeśli wie, że nie może liczyć na żadną matarialną pomoc, to po prostu się nie odzywa. Kilka dni temu strasznie źle się czułam, nie chciałam być sama, kiedy mąż był w pracy. Poprosiłam, żeby przyjachała. Mój mąż zawsze do niej jeździ gdy zajdzie taka potrzeba. Wtedy byłam sama w domu, i chciałam tylko żeby przyjechała i chwilę ze mną posiedziała. Niestety bardzo szczerze mi powiedziała, że jej się to nie opłaca. Było mi bardzo przykro.
Rok temu o 3 w nocy jej partner się wykłócał i zostawił ją samą z dziećmi, ona wpadła w histerię zadzwoniła do mnie, i powiedziała że ma wszystko gdzieś, że zostawiła dzieci same i wyszła, i nie ma zamiaru wracać. Wspomniała też, że nie ma kluczy, więc nie zamknęła drzwi na zamek. Byliśmy z mężem w szoku. Czasami myślę, że dla niej on jest ważniejszy od własnych małych niewinnych dzieci. Szybko z mężem wstaliśmy, ubraliśmy się i pojechaliśmy na skuterze prawie 30 km, żeby jej szukać. Już nie wspomnę, że padało, zmokliśmy, a mąż miał na 8 rano do pracy. Szukalismy jej na mieście przez 2 godziny. Dobijaliśmy się do niej do mieszkania. Baliśmy się, że małym dzieciom może coś grozić. Niestety ani nam nie otworzyła, ani jej nie znaleźliśmy. Wróciliśmy do domu z kwitkiem. Nie spałam całą noc, próbowałam się do niej dodzwonić, ale miała wyłączony telefon. Bałam się, że naprawdę stało się coś złego. Przypłaciłam to złym samopoczuciem przez dłuższy okres.

Następnego dnia się okazało, że jej partner po chwili wrócił i się pogodzili, ona do mnie nie zadzwoniła i mi tego nie powiedziła. Byli cały czas w domu, tylko jakoś tak "przypadkiem" nie usłyszeli, że pukamy, wołamy i dzwonimy. Byłam wtedy wściekła. Zachowywała tak jakby nic się nie stało, tylko wesoło szczebiotała o jakiś bzdurach.

Potrafię zrozumieć, że jest w niefajnym związku z facetem którego teoretycznie kocha. Potrafię zrozumieć, że jest zastraszona i robi to, co on jej nakazuje. Potrafię zrozumieć też to, że ma niską samoocenę i naprawdę myśli, że bez niego sobie nie poradzi. Ale nigdy w życu nie zrozumiem jak można chorą siostrę wystawiać na takie stresy, jak można mieć drugą osobę gdzieś, i nie pomyśleć, że mi na niej zależy. Teraz ja sama potrzebuję pomocy, bo mam ciężki nawrót nerwicy, a nie mogę liczyć nawet na ciepłe słowo od niej.
Czasami mam ochotę zerwać z nią kontakt, ale nie daje mi spokoju to, że ona jest nieszczęśliwa. Kiedy płacze przez niego, kiedy widzę, że ma siniaki, to serce mi pęka. Czy wogóle ja mogę jej jakoś pomóc, jesli ona sama nadal chce w tym tkwić?

Poczytaj o tym, jak każdego dnia oswajam paniczny lęk.◕‿◕
24-03-2011 21:03
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
robin Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 19
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #2
RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
(24-03-2011 21:03)Michu napisał(a):  Czy wogóle ja mogę jej jakoś pomóc, jesli ona sama nadal chce w tym tkwić?

Witam Wszystkich.
Kiedy przeczytałem posta Michu poraziła mnie myśl, że nie mam zielonego pojęcia jak bym się zachował w takiej sytuacji. Prawdę mówiąc nie piszę tego posta żeby próbować udzielić jakiejś rady ale raczej żeby przyłączyć się do prośby Michu. Jak pomóc osobie, która pozostając w toksycznym związku, krzywdzi siebie i na przykład dzieci. Jakby pierwszą odpowiedzią, która ciśnie się na usta to taka, żeby zostawić tą osobę samej sobie bo tak chce żyć. Ale instynktownie czuję, że to nie jest właściwa odpowiedź. Wypowiedzcie się proszę na ten temat bo poruszony przez Michu problem to chyba ta "najciemniejsza strona księżyca" bo dotyka często najmniej winnych w tym wszystkim istot, czyli dzieci.
Pozdrawiam
25-03-2011 09:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Inetta Niedostępny
Junior Member
**

Liczba postów: 2
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #3
Rainbow RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
Witam bardzo serdecznie, a i przede wszystkim Ciebie Elżbieto Kalinowska. Jak zapewne pamiętasz opisałam swój problem na Twoim blogu-portalu.
Nie odzywałam się, bo w moim życiu zachodziły zmiany, które zaczęłam wprowadzać, po Twojej diagnozie. Jest już lepiej, tzn. ja czuję, że oddycham, ale nadal czuję się niepewnie. Nie wiem jak wszystko się ułoży, ale cieszę się,że wiem jakie są relacje w mojej rodzinie. U mnie jest prawdopodobnie problem pracoholizmu męża. Jak w rodzinach z uzależnieniem od alkoholu. Mnie dotyczy i interesuje problem współuzależnienia. Nie byłam pewna czy mogę uzyskać tu pomoc, ale czytam ciekawe wypowiedzi i jest mi lżej. Ciekawa jestem czy problem współuzależnienia dotyczy jednej osoby, czy dwóch? Jak temu zaradzić ? Jestem więc osobą współuzależnioną.
Michu! Jeśli mogę coś dodać - jesteś wspaniałą siostrą i ciesz się, że masz tak wspaniałego męża.
Pozdrawiam.I dziękuję.
26-03-2011 21:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
aska2520 Offline
Member
***

Liczba postów: 93
Dołączył: Feb 2011
Reputacja: 0
Post: #4
RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
(26-03-2011 21:51)Inetta napisał(a):  Witam bardzo serdecznie, a i przede wszystkim Ciebie Elżbieto Kalinowska. Jak zapewne pamiętasz opisałam swój problem na Twoim blogu-portalu.
Nie odzywałam się, bo w moim życiu zachodziły zmiany, które zaczęłam wprowadzać, po Twojej diagnozie. Jest już lepiej, tzn. ja czuję, że oddycham, ale nadal czuję się niepewnie. Nie wiem jak wszystko się ułoży, ale cieszę się,że wiem jakie są relacje w mojej rodzinie. U mnie jest prawdopodobnie problem pracoholizmu męża. Jak w rodzinach z uzależnieniem od alkoholu. Mnie dotyczy i interesuje problem współuzależnienia. Nie byłam pewna czy mogę uzyskać tu pomoc, ale czytam ciekawe wypowiedzi i jest mi lżej. Ciekawa jestem czy problem współuzależnienia dotyczy jednej osoby, czy dwóch? Jak temu zaradzić ? Jestem więc osobą współuzależnioną.
Michu! Jeśli mogę coś dodać - jesteś wspaniałą siostrą i ciesz się, że masz tak wspaniałego męża.
Pozdrawiam.I dziękuję.

Mysle ze michu nie powinna zostawiac swojej siostry, ale napewno nie przekona jej do pozostawienia meza, wiem bo to nie jest proste i jezeli ona mowi ze go kocha to tym bardziej ciezko byloby ja przekonac. Po prostu czasem tak jest, ze ktos kogo kochamy cierpi, a my nie mozemy duzo zrobic.....
28-03-2011 21:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Elżbieta Kalinowska Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 214
Dołączył: Jan 2011
Reputacja: 0
Post: #5
RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
(26-03-2011 21:51)Inetta napisał(a):  Witam bardzo serdecznie, a i przede wszystkim Ciebie Elżbieto Kalinowska. Jak zapewne pamiętasz opisałam swój problem na Twoim blogu-portalu.
Nie odzywałam się, bo w moim życiu zachodziły zmiany, które zaczęłam wprowadzać, po Twojej diagnozie. Jest już lepiej, tzn. ja czuję, że oddycham, ale nadal czuję się niepewnie. Nie wiem jak wszystko się ułoży, ale cieszę się,że wiem jakie są relacje w mojej rodzinie. U mnie jest prawdopodobnie problem pracoholizmu męża. Jak w rodzinach z uzależnieniem od alkoholu. Mnie dotyczy i interesuje problem współuzależnienia. Nie byłam pewna czy mogę uzyskać tu pomoc, ale czytam ciekawe wypowiedzi i jest mi lżej. Ciekawa jestem czy problem współuzależnienia dotyczy jednej osoby, czy dwóch? Jak temu zaradzić ? Jestem więc osobą współuzależnioną.
Michu! Jeśli mogę coś dodać - jesteś wspaniałą siostrą i ciesz się, że masz tak wspaniałego męża.
Pozdrawiam.I dziękuję.

Witaj Inetto, cieszę się, że znajdujesz na tym forum pomocne dla siebie treści – forum ma w nazwie „alkoholizm” ale wiedza o zjawiskach związanych z tym uzależnieniem jest przydatna również w innych uzależnieniach. Właściwie od strony psychologicznej, to można mówić o jednym uzależnieniu, które manifestuje się przywiązaniem do różnych substancji chemicznych lub zachowań przynoszących doraźnie ulgę i będących w dłuższym czasie przyczyną różnych problemów. Podobne motywacje ma alkoholik, pracoholik, seksoholik, narkoman, erotoman czy hazardzista. Każda z tych osób ma problem emocjonalny wynikający z tego, że odcina się od kontaktu z sobą i światem i zamyka w iluzorycznym świcie. Oczywiście jest tu też wiele różnic co innego jest problemem, inaczej wygląda destrukcja jaką wprowadza w życie swoje i swoich bliskich każda z tych osób, ale cierpienie jest podobne. Dla osoby bliskiej dotkliwy jest brak kontaktu emocjonalnego niezależnie od tego, czy ten brak wynika z jego pochłonięcia pracą czy piciem. Może jedynie łatwiej ukryć problem przed sąsiadami – nie ma powodu wstydzić się tego, że mąż codziennie wraca późno z pracy, ale trudno liczyć na prawdziwą bliskość.
Ps. Można się do mnie zwracać po imieniu – chyba jest łatwiej gdy wszyscy na forum mówimy sobie na Ty

Zobacz jak przestać kręcić się w kółko i zacząć szukać rozwiązań. KLIKNIJ >>>
31-03-2011 13:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Elżbieta Kalinowska Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 214
Dołączył: Jan 2011
Reputacja: 0
Post: #6
RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
Pytaliście jak pomóc osobie współuzależnionej - myślę, że zasady są takie same jak w pomaganiu każdej innej osobie. Po pierwsze warto wiedzieć, czy ta osoba chce pomocy i w czym. Z drugiej strony warto odpowiedzieć sobie na pytanie, na ile jesteśmy gotowi dać tej osobie, właśnie to czego ona chce. To jest bardzo ważne w pomaganiu aby podejmować decyzje i brać odpowiedzialność za nie.
Np, siostra Michu potrzebuje pomocy doraźnej. Nie jest zainteresowana, w tym momencie radykalną zmianą swojego życia, chciałaby tylko mieć bezpieczne "zaplecze" i je ma. Michu pomaga siostrze doraźnie zmniejszać straty jakie ona ponosi będąc w związku ze swoim mężem.
Jednocześnie Michu uważa, że to trochę bez sensu, że ją nadmiernie eksploatuje, a korzyści są nie współmierne do wysiłku jaki został włożony w pomaganie.
Pomagając doraźnie Michu staje się częścią układu, który wzmacnia siostrę w tym, aby wytrwała w tym małżeństwie. To jak z alkoholikiem, którego żona wyczyści i położy do łóżka, chroni jego reputację ale w też likwiduje ból który on mógłby poczuć z powodu swojego picia. Pomagając wspiera go w piciu.

To co możesz zrobić Michu to zdecydować na ile chcesz jeszcze dawać taką doraźną pomoc. Po pierwsze to Ty masz zadecydować gdzie postawić granicę, aby chronić swoje potrzeby. Nie oczekuj od siostry, że ona odgadnie i uszanuje granice Twojej wytrzymałości. To twoja rola dbać o siebie. Po drugie, skoro widzisz, że pomoc tego rodzaju miałaby sens, tylko gdy siostra zdecyduje się na głębsze zmiany, możesz uzależnić ją od jej decyzji odnośnie takich zmian (np. podjęcia terapii). Nie musisz się angażować w coś czego sensu nie widzisz, ale musisz też dać tej osobie prawo do wybierania swojej drogi życiowej, nawet jeśli z Twojej perspektywy jest ona zła.

Zobacz jak przestać kręcić się w kółko i zacząć szukać rozwiązań. KLIKNIJ >>>
05-04-2011 08:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 933
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #7
RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
Rozumiem. Dziękuję.

Ona oczekuje ode mnie pomocy finansowej, której często nie jestem w stanie jej zapewnić. Chodzi też o moje uczucia. Mogę pomagać, bo ją kocham, mogę się inetersowac jej życiem, i być tą, która pocieszy, uspokoi, czy przygarnie na kilka dni. Jeśli ona godzi się na takie życie, to rzeczywiście nie uda mi się jej przetłumaczyć, że ma je zmienić. Tylko chciałabym, żeby nie traktowała mnie tak jak jadnorazową chusteczkę do nosa. Kiedy mnie potrzebuje, to sięga po moją pomoc, ale od razu kiedy ją otrzyma, wywala mnie w kąt. W ogóle o mnie nie pomyśli, że robi mi przykrość tym, że odzywa się tylko jak czegoś potrzebuje. Przez jej zakręcone życie, ja często miewam kłopoty w swoim. Wielokrotnie było tak, że ostatnie nasze pieniądze przeznaczyliśmy na zakupy dla siostry i jej dzieci. Jeśli tylko to możliwe, to staramy się nie dawać jej pieniędzy do ręki, i mąż robi zakupy i jej zawozi. Kilka razy było tak, że zawióżł zakupy, na które wydał ostatnie nasze pieniądze, a ona nawet nie podziękowała, bo nie było tam piwa czy papierochów dla jej partnera, tylko jedzenie jakie lubi ona i dzieci. Później dochodziło do sytuacji, że my sami nie mielismy co jeść, bo najpierw pomyślałam o siostrze, a dopiero później o nas. Mój mąż bardzo często się na mnie złości, i dochodzi do małych spięć w naszym związku, jeśli tylko zaczynamy rozmowę o siostrze. Szczególnie kiedy mi przez nią przykro i płaczę. Mąż uważa, że ona nie zasługuje na naszą pomoc. Nie godzi się na to jak ona mnie traktuje. Nie chcę żeby zycie siostry miało taki wpływ na moje. Nie chcę przez nią kłócić się z mężem, którego kocham najmocniej na świecie, i wiem że on ma rację. Ja dla mojej siostry naprawdę nic nie znaczę, szczególnie kiedy nie mam pieniędzy. Często mam potrzebę wygadania się, a ona nigdy nie chce mnie słuchać, bo tylko jej życie jest ważne. Nie mogę jej zaufać. Kiedyś opowiedziałam jej o jakiś naszych kłopotech, a ona rozgadała to i matce i ojcu (ona ma z nimi nadal kontakt) i mieli z nas niezły ubaw. Później pijany ojciec wydzwaniał do mnie i gadał mi na ten temat. Teraz już jej nic nie mówię.
Najgorsze jest to, że ja nie chcę być tą złą, która odmawia jej pomocy. Czuję jakoś całą sobą, że powinam jej pomagać, bo inaczej będę złym człowiekiem. Jestem do niej przywiązana. Jeśli tylko nie mamy pieniedzy, żeby jej dać (o pożyczaniu nie ma mowy), ja mam od razu wielkie wyrzuty sumienia, i kombinuję gdzie się zapożyczyć, żeby jednak ona dostała czego chce, na to wszystko wkracza mój mąż, który już jest na nią zły, że wymaga od nas czegoś, gdy sami nie mamy, i robi się naprawdę nieprzyjemnie. To nie jest tak, że on nie chce jej pomagać. To on zawsze jeździ do niej z zakupami,czy pieniędzmi albo po nią, kiedy przyjeżdża do nas na kilka dni. Jemu chodzi o to, że jak sami nie mamy, to nie wyczarujemy. A jak mamy i damy, to chciałby żeby ona nie robiła mi przykrosci. Wiem, że on ma trochę racji, ale nie potrafię odwrócicć się od siosty. Może to dlatego, że jestesmy bliźniaczkami. Sama widzę, że jestem wykorzystywana, denerwuje mnie to, i nie chcę być na każde zawołanie, ale ona jest naprawdę w ciężkiej sytuacji, dlatego to robię.
Jeśli ona by postanowiła zostawić partnera, który utrudnia życie jej i dzieciom, to by była zupełnie inna sytuacja. Wtedy oboje z mężem chętnie byśmy jej pomogli. Jakby dotarło do niej, że dzieci są najwazniejsze, i chce dla nich zacząć układć sobie życie od nowa. Jakbyśmy widzieli w niej zmianę. Wszystko by było łatwiejsze. Natomiast teraz kiedy jesteśmy tylko potrzebni do dawania pieniędzy, a potem jesteśmy nieważni, to chyba każdy straciłby cierpliwość, i poczuł się urażony, tymbardziej, że ta sytuacja trwa już prawie 8 lat.
Czemu ja zawsze muszeę myśleć o sobie na końcu. Nie jestem w ogóle asertywna, i czasem godzę się na coś, choć wiem, że tego nie chcę. Sad

Poczytaj o tym, jak każdego dnia oswajam paniczny lęk.◕‿◕
05-04-2011 13:10
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Inetta Niedostępny
Junior Member
**

Liczba postów: 2
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #8
RE: Jak pomóc osobie współuzależnionej?
Dziękuję za odpowiedź. Tak, najgorsze jest to odcięcie się od samego siebie, zamknięcie się w iluzorycznym świecie. Jest też brak kontaktu emocjonalnego ?, zawsze myślałam, że jednak go mam. Ale możliwe,że był on pozorny. Rozkładam to moje życie na czynniki pierwsze, trochę mam wrażenie jakbym budziła się z okropnego snu. Najgorsze,że zaczynam widzieć jakby pustkę dookoła. Choć jednocześnie mam wrażenie, że bardziej zauważam ludzi.Obawiam się też o dziecko. Zaczęło teraz manifestować swoje zdania. I nagle są do mnie pretensje, że nie ma odpowiedniego wzorca. Zaczyna porównywać inne rodziny. Zawsze starałam się, aby były różne kontakty. Po prostu dziecko rośnie, widzi wiele rzeczy i chce teraz o nich mówić. Nie wiem czy nie będę musiała poszukać jakiegoś wsparcia dla niego. Rodzina chyba już nie wystarcza. Ja zaczęłam myśleć o sobie,ale nadal martwi mnie mąż, że on nic nie robi z sobą, nie chce pomocy. Nie jest też łatwo samemu pracować nad sobą, gdy druga osoba robi odwrotnie. Ale już niektóre rzeczy mi się udały - asertywnie stawiam na swoim. Pozdrawiam serdecznie
08-04-2011 20:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  prosze o pomoc i porade aska117 5 1,268 26-10-2013 20:32
Ostatni post: Michu
  Proszę o pomoc. Ania1506 3 1,243 29-08-2013 08:30
Ostatni post: queen

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości