Aktualny czas: 18-06-2019, 03:18 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wspomnienia
Autor Wiadomość
Alex Offline
Senior Member
****

Liczba postów: 598
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #11
RE: Wspomnienia
Opisujesz sceny, które są trudne do przeżycia dla dorosłego, a co mówić dziecka. Byłaś taka mała, wystraszona i nie wiedziałaś co robić. Działy się potworne rzeczy i myślałaś, że za chwilę ktoś może umrzeć... Wyobrażam sobie jak potwornie przerażona musiałaś wtedy być... I nikt się Tobą nie interesował, nie było do kogo zwrócić się po pomoc, znikąd ratunku, pocieszenia.
10-05-2011 22:20
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 981
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #12
RE: Wspomnienia
Dokładnie tak. Doskonale pamiętam tamte uczucia. Aż cięzko mi się o tym mówi.

Mój blog o wychodzeniu z choroby:
http://www.nerwicowo.blogspot.com
10-05-2011 22:23
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Alex Offline
Senior Member
****

Liczba postów: 598
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #13
RE: Wspomnienia
Strach dziecka, że rodzic może umrzeć to jedno z najgorszych uczuć. Balkon tak wysoko, żyletka, krew, porozbijane szkło, krzyki, szarpanina... Istny horror.
10-05-2011 22:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 981
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #14
RE: Wspomnienia
Przypomniało mi się jak mój ojcec miał pierwszy atak padaczki.
Padaczkę miał zawsze wtedy, kiedy był trzeźwy i organizm domagał się alkoholu. Wielokrotnie miał przy mnie atak, wiedziałam co robić w takich wypadkach. Jadnak nie za pierwszym razem.
Miałam wtedy też jakoś 10 lat.
To było jakiś święto i było wolne od szkoły. Ojcec przyszedł w nocy, bo rano miał nas odporwadzić do babci. Rano matka poszła do pracy, a my zostałyśmy z ojcem. Ojcec zawsze lubił nas pomęczyć zanim nas do babci odprowadził. Musiałyśmy sobie załużyć na to, żeby w ogóle iść. Wstałyśmy rano, zrobiłyśmy śniadanie, posprzątałyśmy i byłyśmy cicho jak mysz pod miotłą. Ojciec nie tolerował żadnych odgłosów. Mlaskania, kaszlu, odgłosów różnych urządzeń np. jakiejś gierki elektronicznej itp. Trzeba było być cicho, najlepiej się nie odzywać, tylko wypełniać rozkazy. Teraz już wiem, że miał po prostu kaca, i każdy dźwięk go denerwował. Tego dnia miał nawet dobry humor. Nie obudziłyśmy go, więc się wyspał. Na śniadanie był chleb z pomidorem i cebulką. Pamiętam to dokładnie. Siedzieliśmy, jedliśmy i nagle to się stało. Ojciec się spiął, i dostał drgawek, zaczął się dusić. Jestem pewna że w pierwszej sekundzie zanim stracił przytomność w jego oczach widziałam przerażenie. Te oczy również mi się śnią do dzisiaj. Ojciec przewrócił się, i stracił przytomnosć. Pamiętam, że z rąk wyleciała mu kanapka, i cebula wylądowała na dywanie. Jakoś udało nam się odwrócić go na bok, co nie było łatwe, kiedy był taki spęty. Byłyśmy w totalnej panice. Obydwie płakałyśmy. Wiem, że pukałyśmy do sąsiadów, bo chciałyśmy zadzwonić po pogotowie, ale nikt nam nie otworzył.
Byłam pewna, że on umiera. Tak strasznie się bałam. Wcześniej nigdy nie miałam styczności z padaczką i nic o niej nie wiedziałam. Po jakimś czasie ojciec usnął. Kiedy się obudził nic nie pamiętał. Był zstasznie zmęczony i było widać, że nie kontaktuje. Potem usnał znowu. Nie pamiętam czy wtedy poszliśmy do babci czy nie, ale od tego czasu zaczęłam się bać być z nim sama w domu. Matka jak zwykle nie wykazała zainteresowania kiedy się o wszystkim dowiedziała. Powiedziała tylko że nie może się doczekać kiedy on umrze. Ojcec po tym zdarzeniu wmawiał nam, że tylko zemdlał z nerwów, bo pewnie nie dawałyśmy mu spokoju. Jakbyśmy były grzeczne, to nic złego by się nie stało.

Przypomniało mi się jeszcze coś.
Od matki do babci szło się jakieś pół godziny. Często po szkole bardzo chciałysmy iśc do babci, bo po prostu byłyśmy głodne i stęsknione, a w domu nie było ani matki ani nic do jedzenia. Babcia dawała nam czesto taki żeton do budki telefonicznej, żebyśmy mogły zadzwonić. Jednak to nie babcia dcydowała o tym czy możemy przyjść po lekcjach, tylko ojcec. On lubił robić sobie z tego okrutną zabawę. Wymagał rzeczy niemożliwych. Na przykład chciał, żebym dostała piątkę z matematyki, to wtedy pozwoli. Jednak było już po lekcjach więc jakim cudem miałam ją dostać? jego to nie obchodziło. Najgorsze jednak było kiedy mówił, że mamy 10 czy 15 minut na to żeby się znaleźć u babci, jak się spóźnimy to wracamy do domu bez zobaczenia się z babcią. Robił to wielokrotnie, i czasami rzeczywiście nas odsyłał jak spóźniłysmy się chociaż o minutę. Pamiętam jak całą drogę biegłyśmy i płakałyśmy, tak bardzo chciałyśmy być tam na czas. Pamiętam jak w pośpiechu sobie marzyłyśmy jakby to cudownie było miec rower. Wtedy byśmy tam były w te 10 minut. Niestety nie było nam dane doświadczyć jazdy na rowerze. Wszyscy obecywali, że rower dostaniemy na pierwszą komunię. Niestety matka zamiast dać nam pieniądze od gości, albo kupić rower, to wszystko zabrała i nakupowała sobie ciuchów. Żeby było zabawniej zabrała też nam część prezentów rzeczowych i posprzedawała. Bardzo często sprzedawała nasze rzeczy. Jak byłyśmy na weekend u babci to często z naszego pokoju gineły różne rzeczy...
Pamiętam taką żenującą sytuację. Matka nie kupowała nam prawie nic. Czasami jakiś używany ciuch. Nie dostawałyśmy od niej prazentów ani na święta ani urodziny, nic. Chyba raz była gwazdka z prezentami, ale potem się okazało, że to babcia i ojcec kupili te prezenty, tylko wylądowały pod matki choinką, bo się nie zgodziła żebysmy odwiedziły babcię. Matka miała taki zwyczaj obrażania się. Kiedyś pamiętam taką sytuację, że coś mi się nie spodobało i to zakomunikowałam, matka się wściekła stłukła mnie, a potem się obraziła, i kazała mi oddać jej wszystkie rzeczy, które ona mi kupiła. Pamiętam tą taką żałosną malutką kupkę rzeczy, pamiętam też jej wściekły wzrok, że przyniosłam naprawdę tylko rzeczy od niej. Tych rzeczy nigdy nie odzyskałam, ale mi na nich nie zależało.

To są takie mniej bolesne wspomnienia. Tymi gorszymi zajmę się kiedy indziej.
Nie przeszkadza wam, że tak się rozpisuję?

Mój blog o wychodzeniu z choroby:
http://www.nerwicowo.blogspot.com
11-05-2011 00:56
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Alex Offline
Senior Member
****

Liczba postów: 598
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #15
RE: Wspomnienia
Micholu, strasznie jest mi przykro, kiedy czytam to wszystko. To się wydaje wręcz niewiarygodne, że można mieć dwoje rodziców psychopatów. I równie niewiarygodne jest to, że to przetrwałaś, jesteś zdrowa psychicznie (nerwica to drobiazg w tym wszystkim) i normalnie funkcjonujesz w relacjach. Twoja rodzina zgotowała Ci los na miarę obozu koncentracyjnego.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2011 12:39 przez Alex.)
11-05-2011 11:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
mycha88 Offline
Senior Member
****

Liczba postów: 461
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #16
RE: Wspomnienia
To wszystko, co przeżyłaś Michu jest bardzo smutne, przykre i nie wiem nawet, co powiedzieć, brakuje mi słów. Mnie nie przeszkadza, że piszesz, po to w końcu jest to forum, żeby m.in. dzielić się swoimi doświadczeniami.
Wybacz Michu, że nawiążę tutaj do tematu "lista strat", ale wydaje mi się, że całkiem nieźle idzie Ci wyrzucanie z siebie tych wspomnień, tylko może wolisz po prostu wersję elektroniczną, niż papierową w zeszycie Blush może to jest właśnie już jakiś sposób uporania się z tym wszystkim, tylko nawet nie zwróciłaś na to uwagi, nie pomyślałaś o tym akurat w ten sposób Smile

Kiedyś słyszałam, że naszymi wspomnieniami są tylko te sytuacje, w których podczas ich przypominania widzimy całą sytuację z naszej perspektywy, naszymi oczami. Natomiast, jeżeli przywołujemy, opisujemy jakieś zdarzenie z przeszłości i widzimy tam siebie tak, jakbyśmy stali obok swojej postaci, to nie jest to już nasze wspomnienie przez nas dogłębnie zanalizowanie i zapamiętane, tylko dana sytuacja została nam opisana przez kogoś innego i dlatego rzekomo ją pamiętamy.
Zastanawiałam się nad tym i powiem wam, że osobiście jakoś mnie to do końca nie przekonuje. Może jest w tym odrobina prawdy, ale sama nie wiem :/

"Na półkę z napisem >>złudzenia<< nerwowo zerkają me sny"
11-05-2011 12:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 981
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #17
RE: Wspomnienia
Wiem, że ciężko w to wszystko uwierzyć tego było aż tyle i na dodatek same złe rzeczy...
Na szczeście jakoś przetrwałam i żyję. Dzięki dziewczyny za wsparcie.
Mycha powiem Ci, że ja nigdy nie widzę swojej osoby w moich wspomnianiach, aż się zdziwiałam teraz, że tak można. Na przykład jak widzę ojca na tym balkonie z okna naszego pokoju, albo matkę z tą żyletką, to widzę wszystko z mojej perspektywy, tzn moimi oczami.

Mój blog o wychodzeniu z choroby:
http://www.nerwicowo.blogspot.com
11-05-2011 12:38
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Alex Offline
Senior Member
****

Liczba postów: 598
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #18
RE: Wspomnienia
Moim zdaniem najważniejsze jest żeby docierając do wspomnień, poczuć jak najwięcej tamtych emocji, żeby to wszystko, co się się wtedy działo widzieć i czuć właśnie dokładnie tak samo jak wtedy. Z całą pewnością takie wspomnienie jest jak najbardziej prawdziwe.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2011 22:23 przez Alex.)
11-05-2011 12:58
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Alex Offline
Senior Member
****

Liczba postów: 598
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #19
RE: Wspomnienia
Przypomniało mi się dzisiaj jak to było, kiedy sięgałam do wspomnień, jak to się w ogóle stało, że zaczęłam sobie przypominać przeszłość. To był taki trudny moment w moim życiu, kiedy tak bardzo byłam już umęczona życiem "na kolanach" i ciągłym obrywaniem od ludzi i od losu, że obudziła się we mnie jakaś kosmiczna złość. Nigdy wcześniej nie sięgałam pamięcią do przeszłości, ale nie ze strachu, że zobaczę tam jakieś traumy, tylko dlatego, że odczuwałam jakiś dziwny strach, który można by najkrócej opisać jako strach przed prawdą o sobie. Zawsze jakoś tak podświadomie bałam się, że w tej przeszłości są dowody na to, jaka beznadziejna zawsze byłam, w związku z czym robiłam wszystko, by sobie nie przypominać tego. A w tamtym momencie, o którym piszę, ta złość spowodowała, że postanowiłam się z tym skonfrontować, na zasadzie: "na dobra, zobaczmy jakim byłam zawsze nieudacznikiem". I tak się to zaczęło. Przeżyłam prawdziwy szok, kiedy w tej przeszłości znalazłam coś zupełnie innego niż się spodziewałam...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2011 19:16 przez Alex.)
20-05-2011 19:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Elżbieta Kalinowska Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 209
Dołączył: Jan 2011
Reputacja: 0
Post: #20
RE: Wspomnienia
Cytat:przetrwałam i żyję
pomyślcie co takiego macie w sobie, co pozwoliło Wam przetrwać, żyć, nawiązywać ciepłe relacje z ludźmi... popatrzcie na to jak się wspieracie, jakie piękne rzeczy robicie - zdjęcia, zawieszki, rysunki, ile jest w Was determinacji aby żyć świadomie i dobrze... Michu, Alex - co takiego mimo tych doświadczeń wciąż jest w Was, że takie rzeczy są teraz możliwe - to wcale nie jest oczywiste, że ktoś kto jako małe dziecko, zależne od zwariowanych dorosłych, ktoś, kto przeżył tyle bardzo realnego zagrożenia, lęku o siebie i bliskich, będzie w dorosłości tworzył i znajdzie serce dla innych.

Zobacz jak przestać kręcić się w kółko i zacząć szukać rozwiązań. KLIKNIJ >>>
20-05-2011 19:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości