Ja myślę, że Mycha się martwi ale całkiem niepotrzebnie. To strasznie banalne co powiem, ale trudno, nie zawsze trzeba być poważnym. Kochana nasza Mycho, gwarantuję Ci, że jak spotkasz tego jedynego, kiedy trafi Cię strzała Amora, wszystkie Twoje rozterki znikną. Widocznie dotychczas trafiałaś na złych facetów. W końcu znajdzie się ten jedyny, i wtedy będziesz pewna, że chcesz z nim być, bo się po prostu zakochasz. Pamiętam jak to było z moim mężem. Ja akurat cierpiałam przez jakiegoś swojego byłego "chłopaka", to nie była prawdziwa miłosć, bo byłam na to za młoda, ale jednak jakoś tam serce niby miałam złamane. Obiecywałam sobie, że z nikim nigdy nie będę. Ale nagle zobaczyłam tego mojego przyszłego męża w innym świetle. Nawet nie wiem kiedy to się stało, znałam go już bardzo długo, ale nagle zaczęłam się rozglądać przy rozgrzewce (na treningu oczywiście), co chwilę chodziłam do szatni "nos wydmuchać", a tak naprawdę patrzyłam czy Mariusz już przyszedł. Miałam supeł w brzuchu i strasznie mi zależało, żeby "On dzisiaj prowadził trening". Oczywiście kiedy go prowadził miałam milion pytań, bo "takie trudne te techniki, i koniecznie trzeba mi pokzać, jak tą rękę tu przełożyć."

A tak na serio chciałam być blisko niego. Po pewnym czasie zuważyłam, że on też robi wszystko żeby być bliżej mnie. Wtedy się wystraszyłam, no bo przecież obiecałam sobie, że nigdy więcej, i powiedziałam mu, że go nienawidze, bo ma tak samo na imię jak mój ojcec.

Ten z tą swoją rozbrajającą miną zaczął się śmiać, i powiedział, że na szczęście nie jest moim ojcem, bo to by było karalne i mnie cmoknął, no to wtedy już całkowicie wciągnęły mnie sidła miłości. Miałam tylko 18 lat, ale już wiedziałam, że to ten jedyny. Jak widać nie pomyliłam się.

Oczywiście ten mój uraz do facetów nie był taki wielki jak Twój. Ja byłam czesto jedyną dziewczyną na treningach, do tego byłam najmłodsza, więc starsi "mieli mnie na oku". Podobnie było z innymi znajomymi, to też przeważnie byli chłopacy, tylko dwie przyjaciólki miałam, a przyjaciół z dziesięciu. Jednak wiązać się z nikim nie miałam zamiaru, a jednak jak mnie trafiło, to nic na to nie mogłam poradzić. Ty po prostu nie spotkałaś na swojej drodze jeszcze nikogo wartościowego, ale napewno poznasz i wtedy poczujesz, że jesteś na to gotowa.

Nic na siłę.