<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Strona główna - Wszystkie działy]]></title>
		<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/</link>
		<description><![CDATA[Strona główna - http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum]]></description>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 10:55:07 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Mama]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=967</link>
			<pubDate>Mon, 14 May 2012 20:28:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=967</guid>
			<description><![CDATA[Mam wielki problem.. Niechcę by moja mama zepsłuła sobie życie, dlatego bo pije. Chodzi na terapie, co z tego że chodzi jak i tak pije.. Tyle razy już z nią próbowałam rozmawiać a ona nic wogóle nic nie odpowiada zwiesi głowę i tak jak by jej nie było. Zależy mi na tym by się wyleczyła, bo w pracy dali naprawę wielką szansę, pozwolili jej wrócić pod jednym warunkiem gdy zacznie się leczyć. Na początku było wszystko ok, ale nie minęło nie spęłna 2 tyg. i znów zaczęła pić. A najgorsze jest że ona nie chce wrócić do pracy, sama mi to powiedziała. Boję się o nią, bo jeszcze do tego ma głęboką depresje. Jak mam rozmawiać z takim człowiekiem? Poprostu czuję się bezsilna patrząc jak ona się pogrąża.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Mam wielki problem.. Niechcę by moja mama zepsłuła sobie życie, dlatego bo pije. Chodzi na terapie, co z tego że chodzi jak i tak pije.. Tyle razy już z nią próbowałam rozmawiać a ona nic wogóle nic nie odpowiada zwiesi głowę i tak jak by jej nie było. Zależy mi na tym by się wyleczyła, bo w pracy dali naprawę wielką szansę, pozwolili jej wrócić pod jednym warunkiem gdy zacznie się leczyć. Na początku było wszystko ok, ale nie minęło nie spęłna 2 tyg. i znów zaczęła pić. A najgorsze jest że ona nie chce wrócić do pracy, sama mi to powiedziała. Boję się o nią, bo jeszcze do tego ma głęboką depresje. Jak mam rozmawiać z takim człowiekiem? Poprostu czuję się bezsilna patrząc jak ona się pogrąża.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pierwsze kroki]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=966</link>
			<pubDate>Sat, 12 May 2012 07:58:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=966</guid>
			<description><![CDATA[Witam, jestem osoba raczkująca na takich forach ale szukam pomocy gdzie tylko mogę, ponieważ  jest za mną coraz gorzej<br />
hm... zacznę od początku, byłam w związku 6 lat z facetem trochę młodszym odemnie. Wszystko było oki to pewnego momentu, ostanie półtora roku to były regularne kłótnie choć nie tego nie można nazwać kłótnia to było piekło, mniejwiecej co dwa tygodnie powtarzała się przemoc fizyczna partner bil i poniżał mnie na oczach 5 i 17 syna ten młodszy jest ze związku z nim potrafił mnie złapać za włosy i wywlec na korytarz nie ważne czy byłam na bosy czy ubrana ... nie wspomnę tu o podbitych oczach, sinikach i innych rzeczach. Naj większa krzywda jest we mnie ... wypracował we mnie takie poczucie winy ze sama ze sobą nie potrafię żyć moje poczucie własnej wartości jest poniżej krytyki, tłumaczyłam sobie ze robię coś źle dlatego dostaje, on zawsze mi mówił mogłam nie krzyczeć mogłam nie zaczynać kiedyś poskarżyłam się jego mamie ze mnie bije  i wiecie co usłyszałam.............ze widocznie sobie na to zasłużyłam ręce mi opadły wiec zaczęłam to znosci już bez szukania pomocy ....  wreszcie 29 listopada mój oprawca wyniósł się mówiąc ze on ma dość, a ja nagle zamarłam tak jak by cześć mnie umarła, strasznie to przeżyłam ...<br />
<br />
i zaczęłam sobie zadawać  pytanie co jest ze mną nie tak powinnam się cieszyć ze go nie ma ... mam spokój cisze a ja co ... a ja wpadłam w depresje po jego odejściu  minęło pól roku a ja nadal jestem wrakiem człowieka, żyje jak zombi wyrobione poczucie winy, bardzo niska samo ocena zerowe poczucie własnej wartości...  tęsknię za nim brakuje mi go Ludzie co jest ze mną nie tak!? Zycie z takimi emocjami stało się niedo zniesienia zaczęłam myśleć  o odebraniu sobie życia, ale nie mam dość odwagi by to zrobić 1 maja pojawił się znów, po rozmowach doszliśmy do wniosku ze damy sobie szanse i co ?! i nic zaufałam, uwierzyłam a on potraktował mnie jak śmiecia... zrobił mi awanturę o kilka telefonów do niego których on nie odebrał i bodajże 3 SMS-y a mnie jak by kto w pysk dal poczułam się taka malutka i nic nie warta oszukał<br />
 mnie i .......  on jest jak trucizna jak jad który jest w każdej komórce moje ciała a ja nie mam sil  z nim walczyć truje mnie a ja czuje się gnije od środka ... umieram na własne życzenie, chce się wyleczyć uwolnić sie od tego bo inaczej stanie sie coś złego ..... muszę[/b][/font]    <br />
<br />
<span style="color: #FF0000;">      Tamten wątek podzieliłam i założyłam ci osobny temat. Wątek który napisałaś dotyczył zupełnie innej sprawy innej osoby. Zazwyczaj robi się tak, że się zakłada nowy temat, a nie dopisuje osobną sprawę do niepasującego tematu.   //Michu</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam, jestem osoba raczkująca na takich forach ale szukam pomocy gdzie tylko mogę, ponieważ  jest za mną coraz gorzej<br />
hm... zacznę od początku, byłam w związku 6 lat z facetem trochę młodszym odemnie. Wszystko było oki to pewnego momentu, ostanie półtora roku to były regularne kłótnie choć nie tego nie można nazwać kłótnia to było piekło, mniejwiecej co dwa tygodnie powtarzała się przemoc fizyczna partner bil i poniżał mnie na oczach 5 i 17 syna ten młodszy jest ze związku z nim potrafił mnie złapać za włosy i wywlec na korytarz nie ważne czy byłam na bosy czy ubrana ... nie wspomnę tu o podbitych oczach, sinikach i innych rzeczach. Naj większa krzywda jest we mnie ... wypracował we mnie takie poczucie winy ze sama ze sobą nie potrafię żyć moje poczucie własnej wartości jest poniżej krytyki, tłumaczyłam sobie ze robię coś źle dlatego dostaje, on zawsze mi mówił mogłam nie krzyczeć mogłam nie zaczynać kiedyś poskarżyłam się jego mamie ze mnie bije  i wiecie co usłyszałam.............ze widocznie sobie na to zasłużyłam ręce mi opadły wiec zaczęłam to znosci już bez szukania pomocy ....  wreszcie 29 listopada mój oprawca wyniósł się mówiąc ze on ma dość, a ja nagle zamarłam tak jak by cześć mnie umarła, strasznie to przeżyłam ...<br />
<br />
i zaczęłam sobie zadawać  pytanie co jest ze mną nie tak powinnam się cieszyć ze go nie ma ... mam spokój cisze a ja co ... a ja wpadłam w depresje po jego odejściu  minęło pól roku a ja nadal jestem wrakiem człowieka, żyje jak zombi wyrobione poczucie winy, bardzo niska samo ocena zerowe poczucie własnej wartości...  tęsknię za nim brakuje mi go Ludzie co jest ze mną nie tak!? Zycie z takimi emocjami stało się niedo zniesienia zaczęłam myśleć  o odebraniu sobie życia, ale nie mam dość odwagi by to zrobić 1 maja pojawił się znów, po rozmowach doszliśmy do wniosku ze damy sobie szanse i co ?! i nic zaufałam, uwierzyłam a on potraktował mnie jak śmiecia... zrobił mi awanturę o kilka telefonów do niego których on nie odebrał i bodajże 3 SMS-y a mnie jak by kto w pysk dal poczułam się taka malutka i nic nie warta oszukał<br />
 mnie i .......  on jest jak trucizna jak jad który jest w każdej komórce moje ciała a ja nie mam sil  z nim walczyć truje mnie a ja czuje się gnije od środka ... umieram na własne życzenie, chce się wyleczyć uwolnić sie od tego bo inaczej stanie sie coś złego ..... muszę[/b][/font]    <br />
<br />
<span style="color: #FF0000;">      Tamten wątek podzieliłam i założyłam ci osobny temat. Wątek który napisałaś dotyczył zupełnie innej sprawy innej osoby. Zazwyczaj robi się tak, że się zakłada nowy temat, a nie dopisuje osobną sprawę do niepasującego tematu.   //Michu</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[I znowu to samo ]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=965</link>
			<pubDate>Sat, 05 May 2012 22:47:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=965</guid>
			<description><![CDATA[Witam....<br />
Strasznie mi dzisiaj smutno, poniewaz moj partner znowu dzisiaj poplynal, a juz troche nie pil i mialam nadzieje, ze uda mu sie wytrzymac dlugo. Sciagnelismy do pracy mojej kuzynki meza, bo w Polsce maja bardzo trudna sytuacje, wiec chcielismy im pomoc. No i tak wyszlo, ze razem sobie chlopaki popija. Mialam jeden problem, teraz sa dwa.<br />
Smieszne, ale czasem mysle, ze problemy bardzo mnie lubia<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
Czy ci co pija naprawde musza upasc tak nisko, czy sa tacy co czasami wczesniej sie opamietuja?<br />
<br />
Pozdrawiam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam....<br />
Strasznie mi dzisiaj smutno, poniewaz moj partner znowu dzisiaj poplynal, a juz troche nie pil i mialam nadzieje, ze uda mu sie wytrzymac dlugo. Sciagnelismy do pracy mojej kuzynki meza, bo w Polsce maja bardzo trudna sytuacje, wiec chcielismy im pomoc. No i tak wyszlo, ze razem sobie chlopaki popija. Mialam jeden problem, teraz sa dwa.<br />
Smieszne, ale czasem mysle, ze problemy bardzo mnie lubia<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
Czy ci co pija naprawde musza upasc tak nisko, czy sa tacy co czasami wczesniej sie opamietuja?<br />
<br />
Pozdrawiam]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Witam]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=964</link>
			<pubDate>Thu, 03 May 2012 23:41:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=964</guid>
			<description><![CDATA[Nacisnęłam coś na klawiaturze i moja wypowiedź się skasowała, więc teraz napiszę w skrócie, bo już nie mam sił.<br />
Witam, mam 15 lat, jestem jedynaczką. Wychowałam się w "cudownej rodzinie", szczególnie dużo czasu spędzał ze mną tata, ale ostatnio (rok, może dwa) zaczęłam dostrzegać i dowiadywać się, że w mojej rodzinie wcale nie jest tak kolorowo. Tata jest alkoholikiem, już od dawna był, jeszcze przed ślubem, z powodu, że mama wcześniej z nim nie mieszkała nie zdawała sobie z tego sprawy. Tata nie umie pić, jak napije się to od razu się ochla. Mama opowiadała, że tata nieraz znikał, wyciągała go pijanego z imprez (zresztą ja ostatnio tez go wyciągałam, poszedł po coś i zatrzymał się u takiej znajomej, ochlał się, nie chciał wracać, kłamał, że nic nie pił). Jestem za słaba na to wszystko, przez to, że w rodzinie było mi tak dobrze stawiałam zawsze ją na pierwszym miejscu, z całego serca kochałam rodziców. Teraz czuję do taty nienawiść, za to, że dał mi miłość, a teraz rani mnie, pijąc i okłamując mnie.<br />
Obiecuje, że się poprawi, nawet chodził na AA (ale krótko), groziłyśmy, że wyrzucimy go z domu, było lepiej, ale ukrywa się z alkoholem, okłamuje, że nie pije, nie przyznaje się do tego.<br />
Rani i mnie i mamę (chociaż ona teraz mniej się przejmuje, widzę, że już nie tak bardzo zależy jej na tacie, nie dziwię się). Boli mnie, że jest taki kochany, ale pije. Nie pije codziennie, regularnie, ale jak ma okazję to cichcem to robi.<br />
Ostatnio nawet śmiał się, chwalił nam, że inni nie wierzą, że tak bawi się bez alkoholu, nie pił na imprach, ale wszystko legło na wczorajszym grillu. <br />
Znowu cichcem pił, nie przyznał się, chciał chuchać, ale mówił, że nie pił, kłamał w żywe oczy.<br />
Co ja mam zrobić, kocham go i nienawidzę, tyle razy mu wierzyłam, obiecałam sobie, że jeżeli to się powtórzy to wyleci z domu, mama już wcześniej by go wyrzuciła, ale wie ile on dla mnie znaczy. Zarejestrowałam się na tym forum, bo wierzę, że może jednak będzie jakieś wyjście? Chodził do klinik, szukałam dla niego pomocy. Teraz widzę, że sama muszę iść do psychologa, nie poradzę sobie, chce ratować tatę, a jeżeli nie to chyba wolę o nim zapomnieć. Może wy coś wymyślicie? Może uratujecie i moją rodzinę i mnie? Nie wyobrażam sobie mieszkać tylko z mamą, nie wyobrażam sobie życia bez taty, ale nie wyobrażam też sobie dalszego życia w kłamstwie, z chuchaniem i szukaniem alkoholu w garażu czy gospodarczym. Mam nadzieję, że będę miała w was wsparcie, pozdrawiam wszystkich.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nacisnęłam coś na klawiaturze i moja wypowiedź się skasowała, więc teraz napiszę w skrócie, bo już nie mam sił.<br />
Witam, mam 15 lat, jestem jedynaczką. Wychowałam się w "cudownej rodzinie", szczególnie dużo czasu spędzał ze mną tata, ale ostatnio (rok, może dwa) zaczęłam dostrzegać i dowiadywać się, że w mojej rodzinie wcale nie jest tak kolorowo. Tata jest alkoholikiem, już od dawna był, jeszcze przed ślubem, z powodu, że mama wcześniej z nim nie mieszkała nie zdawała sobie z tego sprawy. Tata nie umie pić, jak napije się to od razu się ochla. Mama opowiadała, że tata nieraz znikał, wyciągała go pijanego z imprez (zresztą ja ostatnio tez go wyciągałam, poszedł po coś i zatrzymał się u takiej znajomej, ochlał się, nie chciał wracać, kłamał, że nic nie pił). Jestem za słaba na to wszystko, przez to, że w rodzinie było mi tak dobrze stawiałam zawsze ją na pierwszym miejscu, z całego serca kochałam rodziców. Teraz czuję do taty nienawiść, za to, że dał mi miłość, a teraz rani mnie, pijąc i okłamując mnie.<br />
Obiecuje, że się poprawi, nawet chodził na AA (ale krótko), groziłyśmy, że wyrzucimy go z domu, było lepiej, ale ukrywa się z alkoholem, okłamuje, że nie pije, nie przyznaje się do tego.<br />
Rani i mnie i mamę (chociaż ona teraz mniej się przejmuje, widzę, że już nie tak bardzo zależy jej na tacie, nie dziwię się). Boli mnie, że jest taki kochany, ale pije. Nie pije codziennie, regularnie, ale jak ma okazję to cichcem to robi.<br />
Ostatnio nawet śmiał się, chwalił nam, że inni nie wierzą, że tak bawi się bez alkoholu, nie pił na imprach, ale wszystko legło na wczorajszym grillu. <br />
Znowu cichcem pił, nie przyznał się, chciał chuchać, ale mówił, że nie pił, kłamał w żywe oczy.<br />
Co ja mam zrobić, kocham go i nienawidzę, tyle razy mu wierzyłam, obiecałam sobie, że jeżeli to się powtórzy to wyleci z domu, mama już wcześniej by go wyrzuciła, ale wie ile on dla mnie znaczy. Zarejestrowałam się na tym forum, bo wierzę, że może jednak będzie jakieś wyjście? Chodził do klinik, szukałam dla niego pomocy. Teraz widzę, że sama muszę iść do psychologa, nie poradzę sobie, chce ratować tatę, a jeżeli nie to chyba wolę o nim zapomnieć. Może wy coś wymyślicie? Może uratujecie i moją rodzinę i mnie? Nie wyobrażam sobie mieszkać tylko z mamą, nie wyobrażam sobie życia bez taty, ale nie wyobrażam też sobie dalszego życia w kłamstwie, z chuchaniem i szukaniem alkoholu w garażu czy gospodarczym. Mam nadzieję, że będę miała w was wsparcie, pozdrawiam wszystkich.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[witam wszystkich]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=963</link>
			<pubDate>Wed, 25 Apr 2012 20:02:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=963</guid>
			<description><![CDATA[.....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[.....]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czy jest sens wiązać się z alkoholikiem??]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=962</link>
			<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 20:46:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=962</guid>
			<description><![CDATA[Witam, mam spory problem i bardzo proszę o pomoc.. Jakiś czas temu związałam się alkoholikiem. W tej chwili związek jest jeszcze w miarę świeży, gdyż mieszkamy w innych krajach i tak naprawdę rzadko się widujemy. Wiem, że on ma problem, on jest tego świadomy i twierdzi, że chce podjąć leczenie, lecz póki co niewiele w tym kierunku zrobił- był tylko na jednym spotkaniu AA, a w zeszły weekend znowu pił.. Nie ma mnie przy nim, więc kompletnie nie mam nad nim kontroli. On twierdzi, że jak razem zamieszkamy to łatwiej będzie mu przestać pić. Bardzo boję się decyzji o poważnym związku z kimś takim, planowałam wyjechać do niego za granice, założyć w przyszłości rodzine.. lecz wtedy nie zdawałam sobie sprawy z powagi problemu. Jego rodzice również byli alkoholikami. Czy warto podjąć próbę życia z osobą uzależnioną?czy można mieć z kimś takim szczęśliwą rodzine?? Czy może jednak lepiej było by dać sobie spokój póki uczucie jeszcze nie jest na tyle silne<img src="images/smilies/sad.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Sad" title="Sad" />(?? Bardzo proszę o radę, nie wiem co robić, a zależy mi na tym chłopaku]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam, mam spory problem i bardzo proszę o pomoc.. Jakiś czas temu związałam się alkoholikiem. W tej chwili związek jest jeszcze w miarę świeży, gdyż mieszkamy w innych krajach i tak naprawdę rzadko się widujemy. Wiem, że on ma problem, on jest tego świadomy i twierdzi, że chce podjąć leczenie, lecz póki co niewiele w tym kierunku zrobił- był tylko na jednym spotkaniu AA, a w zeszły weekend znowu pił.. Nie ma mnie przy nim, więc kompletnie nie mam nad nim kontroli. On twierdzi, że jak razem zamieszkamy to łatwiej będzie mu przestać pić. Bardzo boję się decyzji o poważnym związku z kimś takim, planowałam wyjechać do niego za granice, założyć w przyszłości rodzine.. lecz wtedy nie zdawałam sobie sprawy z powagi problemu. Jego rodzice również byli alkoholikami. Czy warto podjąć próbę życia z osobą uzależnioną?czy można mieć z kimś takim szczęśliwą rodzine?? Czy może jednak lepiej było by dać sobie spokój póki uczucie jeszcze nie jest na tyle silne<img src="images/smilies/sad.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Sad" title="Sad" />(?? Bardzo proszę o radę, nie wiem co robić, a zależy mi na tym chłopaku]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Proszę, pomóżcie...]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=961</link>
			<pubDate>Wed, 04 Apr 2012 18:50:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=961</guid>
			<description><![CDATA[Bezradność i rozpacz doprowadziła mnie tutaj. Mój partner pije, właściwie zapija się od 10 lat, o czym dowiedziałam się niedawno. Razem nie jesteśmy długo i wiedzę o nim zdobywałam stopniowo. Oczywiscie, przez pierwsze ukrywał to znakomicie. Były imprezy to pił, wieczorami drink, dwa, ale widywalismy się się głównie w weekendy, więc nie sądziłam, że to problem. Aż do czasu... Jak teraz? Teraz nie ukrywa. Co wieczór po pracy upij się, a potrzeba mu do tego sporo wódy. Powiedziałam, że ma problem, że powinien się leczyć. Powiedział, że wie, ale nie potrafi się zmienić. Kilka razy powtarzał, że powinnam go zostawić, bo mnie skrzywdzi i zniszczy mi życie. Że nie wart jest tego, by o niego walczyć, że sam nie jest nic wart, że pije przez samego siebie. Pracuje, owsze, ale nawet w pracy podpija. Kulminacje są w nocy. Jak jest teraz? Zostawił mnie, twierdząc, że nic się nie zmieni, że tak jest mu dobrze, że znajdę sobie kogoś, kto zasługuje na mnie. NIe chce mnie widzieć, rozmawiać, nie chce mieć żadnego kontatku ze mną. Stwierdził, że niszczy wszystko i wszystkich wokół. Czy to możliwe, żeby alkoholik miał świadomość swoich czynów, a dalej nie chciał nic z tym robić? Myślicie, że robi to dla mojego dobra, czy po prostu jest już na dnie i wszystko mu jedno? Proszę pomóżcie....Milena]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Bezradność i rozpacz doprowadziła mnie tutaj. Mój partner pije, właściwie zapija się od 10 lat, o czym dowiedziałam się niedawno. Razem nie jesteśmy długo i wiedzę o nim zdobywałam stopniowo. Oczywiscie, przez pierwsze ukrywał to znakomicie. Były imprezy to pił, wieczorami drink, dwa, ale widywalismy się się głównie w weekendy, więc nie sądziłam, że to problem. Aż do czasu... Jak teraz? Teraz nie ukrywa. Co wieczór po pracy upij się, a potrzeba mu do tego sporo wódy. Powiedziałam, że ma problem, że powinien się leczyć. Powiedział, że wie, ale nie potrafi się zmienić. Kilka razy powtarzał, że powinnam go zostawić, bo mnie skrzywdzi i zniszczy mi życie. Że nie wart jest tego, by o niego walczyć, że sam nie jest nic wart, że pije przez samego siebie. Pracuje, owsze, ale nawet w pracy podpija. Kulminacje są w nocy. Jak jest teraz? Zostawił mnie, twierdząc, że nic się nie zmieni, że tak jest mu dobrze, że znajdę sobie kogoś, kto zasługuje na mnie. NIe chce mnie widzieć, rozmawiać, nie chce mieć żadnego kontatku ze mną. Stwierdził, że niszczy wszystko i wszystkich wokół. Czy to możliwe, żeby alkoholik miał świadomość swoich czynów, a dalej nie chciał nic z tym robić? Myślicie, że robi to dla mojego dobra, czy po prostu jest już na dnie i wszystko mu jedno? Proszę pomóżcie....Milena]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jakie kroki możemy podjąć?]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=959</link>
			<pubDate>Tue, 03 Apr 2012 21:20:30 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=959</guid>
			<description><![CDATA[Mój teść jest alkoholikiem, w tym roku przeszedł na emeryturę. Pije cały czas, po pijanemu obraża i wyzywa teściową albo płacze i przeprasza i mówi że już nie będzie pił bo wie że to jest złe... nie chce iść do żadnego ośrodka po dwóch wizytach na spotkaniu AA wrócił pijany, dzisiaj zgubił wszystkie karty kredytowe, dokumenty, klucze i kluczyki. Wydaje znaczne kwoty pieniędzy na różne niepotrzebne rzeczy. Zdarzało się że był agresywny ale teraz poprostu pije na umór i opróżnia domowy budżet. Jak możemy go zmusić do leczenia zanim dojdzie dojdzie do tragedii?? Chodzi mi głównie o to jakie kroki może podjąć teściowa i jak ją w tym wspierać?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Mój teść jest alkoholikiem, w tym roku przeszedł na emeryturę. Pije cały czas, po pijanemu obraża i wyzywa teściową albo płacze i przeprasza i mówi że już nie będzie pił bo wie że to jest złe... nie chce iść do żadnego ośrodka po dwóch wizytach na spotkaniu AA wrócił pijany, dzisiaj zgubił wszystkie karty kredytowe, dokumenty, klucze i kluczyki. Wydaje znaczne kwoty pieniędzy na różne niepotrzebne rzeczy. Zdarzało się że był agresywny ale teraz poprostu pije na umór i opróżnia domowy budżet. Jak możemy go zmusić do leczenia zanim dojdzie dojdzie do tragedii?? Chodzi mi głównie o to jakie kroki może podjąć teściowa i jak ją w tym wspierać?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[czy alkoholizm powoduje chorby?]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=958</link>
			<pubDate>Mon, 19 Mar 2012 18:38:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=958</guid>
			<description><![CDATA[witam, mam w rodzinie osobę uzależnioną od alkoholu już od ponad 20 lat. Oczywiście nie widzi ta osoba problemu w tym a nawet uważa że jest wszystko ok. Ale do rzeczy, martwi mnie sprawa zdrowia oprócz ciśnienia wysokiego od jakiegoś czasu zauważyliśmy iż pojawiły się zaniki pamięci lub<br />
nie wiem jak to powiedzieć widzenia- aczkolwiek nie pod wpływem alkoholu a co gorsza czasami w trakcie prowadzenia samochodu. Dodatkową rzeczą<br />
 jest braki równowagi zachwiania-nie wiem czytałem iż czasami objawia się w ten sposób choroba parkinsona. Dużo się mówi o tym żeby się leczyć ale my mamy przypadek w którym osoba uzależniona ani myśli iść do lekarza nawet do poradni. Proszę o informację na na temat.<br />
<br />
<br />
<span style="color: #FF0000;">Przeniosłam do odpowiedniego działu.   //Michu</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[witam, mam w rodzinie osobę uzależnioną od alkoholu już od ponad 20 lat. Oczywiście nie widzi ta osoba problemu w tym a nawet uważa że jest wszystko ok. Ale do rzeczy, martwi mnie sprawa zdrowia oprócz ciśnienia wysokiego od jakiegoś czasu zauważyliśmy iż pojawiły się zaniki pamięci lub<br />
nie wiem jak to powiedzieć widzenia- aczkolwiek nie pod wpływem alkoholu a co gorsza czasami w trakcie prowadzenia samochodu. Dodatkową rzeczą<br />
 jest braki równowagi zachwiania-nie wiem czytałem iż czasami objawia się w ten sposób choroba parkinsona. Dużo się mówi o tym żeby się leczyć ale my mamy przypadek w którym osoba uzależniona ani myśli iść do lekarza nawet do poradni. Proszę o informację na na temat.<br />
<br />
<br />
<span style="color: #FF0000;">Przeniosłam do odpowiedniego działu.   //Michu</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mama dołączyła do pijącego taty_co rozbić?]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=957</link>
			<pubDate>Mon, 19 Mar 2012 13:55:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=957</guid>
			<description><![CDATA[Witam wszystkich,<br />
To moja pierwsza wizyta na tej stronie i na tym forum.<br />
Jestem po wspólnym wyjeździe z rodzicami na krótki urlop...i jestem całkiem rozbita; <br />
jestem osobą dorosłą, mam rodzinę (mąż, córka); <br />
mój tato pił od zawsze; jest uzależniony od wielu lat; jego picie to nie staczanie się na dno ale regularne - teraz już codziennie spożywanie alkoholu; dobra pozycja zawodowa, dobre zarobki; od małego dziecka pamiętam jak nigdy nie było wiadomo czy wróci po pracy, "czy się zgubi"; pamiętam jak ledwo wchodził do domu, potem źle się czuł kilka dni i był spokój i znowu to samo; pamiętam jak mama walczyła z nim (bezskutecznie); obrażała się, etc.<br />
To było z 25 lat temu; teraz tato jest codziennie podpity a jak to sygnalizuję zawsze słyszę, że przesadzam (mieszkam w innym mieście niż rodzice więc nie widzimy się na co dzień ale w rozmowie telefonicznej zawsze jestem w stanie rozpoznać czy już wypił);<br />
od jakiegoś czasu (teraz zastanawiałam się i myślę, że tak od 2-3 lat...) z tyłu głowy miałam spostrzeżenie, że już się nie złości na niego, nie zrzędzi, a nawet sama proponuje;<br />
zauważyłam, że nasze odwiedziny u nich to weekendowe wieczorne drinki, wino do obiadu, etc; generalnie alkohol zaczyna być wszechobecny a mama z przyzwoleniem, wręcz zachęcająca...<br />
wczoraj wróciliśmy z 5 dniowego wyjazdu z rodzicami w góry; mieli wypocząć bo kilka lat ze względu na opiekę nad ojcem mamy wyjazd był niemożliwy; miałam ich 24h na dobę; a więc alkohol od rana (małe piwo, nerwowe poszukiwanie otwieracza)l; w kolejny dzień już kupione piwo w puszce żeby nie było kłopotu; na moją uwagę do mamy, że od rana nie musi szukać otwieracza agresywna odpowiedź; po chwili niezapowiedziane wejście do ich pokoju (zapukałam) i żałosne chowanie szklaneczek z whisky pod stołem; mama sięgnęła dna w moim odczuciu jak nogą przesuwała szklankę pod stołem żeby ukryć;<br />
nie wiem od czego zacząć; boję się, że z każdym miesiącem będzie coraz gorzej; to ona zawsze była ostoją w rodzinie a teraz widzę, że pije...<br />
<br />
od czego zacząć?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam wszystkich,<br />
To moja pierwsza wizyta na tej stronie i na tym forum.<br />
Jestem po wspólnym wyjeździe z rodzicami na krótki urlop...i jestem całkiem rozbita; <br />
jestem osobą dorosłą, mam rodzinę (mąż, córka); <br />
mój tato pił od zawsze; jest uzależniony od wielu lat; jego picie to nie staczanie się na dno ale regularne - teraz już codziennie spożywanie alkoholu; dobra pozycja zawodowa, dobre zarobki; od małego dziecka pamiętam jak nigdy nie było wiadomo czy wróci po pracy, "czy się zgubi"; pamiętam jak ledwo wchodził do domu, potem źle się czuł kilka dni i był spokój i znowu to samo; pamiętam jak mama walczyła z nim (bezskutecznie); obrażała się, etc.<br />
To było z 25 lat temu; teraz tato jest codziennie podpity a jak to sygnalizuję zawsze słyszę, że przesadzam (mieszkam w innym mieście niż rodzice więc nie widzimy się na co dzień ale w rozmowie telefonicznej zawsze jestem w stanie rozpoznać czy już wypił);<br />
od jakiegoś czasu (teraz zastanawiałam się i myślę, że tak od 2-3 lat...) z tyłu głowy miałam spostrzeżenie, że już się nie złości na niego, nie zrzędzi, a nawet sama proponuje;<br />
zauważyłam, że nasze odwiedziny u nich to weekendowe wieczorne drinki, wino do obiadu, etc; generalnie alkohol zaczyna być wszechobecny a mama z przyzwoleniem, wręcz zachęcająca...<br />
wczoraj wróciliśmy z 5 dniowego wyjazdu z rodzicami w góry; mieli wypocząć bo kilka lat ze względu na opiekę nad ojcem mamy wyjazd był niemożliwy; miałam ich 24h na dobę; a więc alkohol od rana (małe piwo, nerwowe poszukiwanie otwieracza)l; w kolejny dzień już kupione piwo w puszce żeby nie było kłopotu; na moją uwagę do mamy, że od rana nie musi szukać otwieracza agresywna odpowiedź; po chwili niezapowiedziane wejście do ich pokoju (zapukałam) i żałosne chowanie szklaneczek z whisky pod stołem; mama sięgnęła dna w moim odczuciu jak nogą przesuwała szklankę pod stołem żeby ukryć;<br />
nie wiem od czego zacząć; boję się, że z każdym miesiącem będzie coraz gorzej; to ona zawsze była ostoją w rodzinie a teraz widzę, że pije...<br />
<br />
od czego zacząć?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jak pomóc uzależnionej dziewczynie?]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=956</link>
			<pubDate>Sun, 18 Mar 2012 22:10:14 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=956</guid>
			<description><![CDATA[Wiem, że prawdopodobnie odpowiedzi znalazłbym wśród obecnyh wątków, ale postanowiłem napisac post.<br />
<br />
Moja dziewczyna, jest uzależniona od alkoholu, przy czym poczyniła już pierwszy krok i odwiedziła psychoterapeutę, jednak z uwagi, na inne problemy psychoterapeuta ten postanowił zacząć od problemu od którego wszystko się zaczęło, czyli jedzenia. <br />
Jak to kobieta, chcąc posiadać idelną sylwetkę, zaczęła się odchudzać, wymiotować etc. przy czym po dordze pojawił się problem alkoholizmu, osobiście z dnia na dzień ten problem coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać, tym bardziej iż jestem DDA. <br />
Na początku nie zauwazałem problemu, lub wydawał mi się zbyt mały, z czasem przekonałem się, że każda okazja jest dla niej dobra do wypicia, przyjmowałem do wiadomości wymówki i przestawałem działać. <br />
Teraz wiem, że było to moim olbrzymim błędem, w końcu jest to jeszcze młoda osoba, która ma przed sobą cale życie, a ja jako najbliższy chcę jej pomóc i wspierać w dalszej walce.<br />
<br />
Niestety po wizycie u psychoterapeuty nic się nie zmieniło, poza tym, że częściej przyznaje się do faktu picia. Moim zdaniem wizyta co 2 tygodnie to za mało, nie wiem też czy rozwiazywanie problemu żywnościowego na samym początku jest dobrym pomysłem, ale w końcu to specjalista.<br />
<br />
Może zna ktoś naprawdę dobrą placówkę w Wwa ?<br />
<br />
Jak myślicie, jak na początek mogę pomóc?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wiem, że prawdopodobnie odpowiedzi znalazłbym wśród obecnyh wątków, ale postanowiłem napisac post.<br />
<br />
Moja dziewczyna, jest uzależniona od alkoholu, przy czym poczyniła już pierwszy krok i odwiedziła psychoterapeutę, jednak z uwagi, na inne problemy psychoterapeuta ten postanowił zacząć od problemu od którego wszystko się zaczęło, czyli jedzenia. <br />
Jak to kobieta, chcąc posiadać idelną sylwetkę, zaczęła się odchudzać, wymiotować etc. przy czym po dordze pojawił się problem alkoholizmu, osobiście z dnia na dzień ten problem coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać, tym bardziej iż jestem DDA. <br />
Na początku nie zauwazałem problemu, lub wydawał mi się zbyt mały, z czasem przekonałem się, że każda okazja jest dla niej dobra do wypicia, przyjmowałem do wiadomości wymówki i przestawałem działać. <br />
Teraz wiem, że było to moim olbrzymim błędem, w końcu jest to jeszcze młoda osoba, która ma przed sobą cale życie, a ja jako najbliższy chcę jej pomóc i wspierać w dalszej walce.<br />
<br />
Niestety po wizycie u psychoterapeuty nic się nie zmieniło, poza tym, że częściej przyznaje się do faktu picia. Moim zdaniem wizyta co 2 tygodnie to za mało, nie wiem też czy rozwiazywanie problemu żywnościowego na samym początku jest dobrym pomysłem, ale w końcu to specjalista.<br />
<br />
Może zna ktoś naprawdę dobrą placówkę w Wwa ?<br />
<br />
Jak myślicie, jak na początek mogę pomóc?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kolejny problem ]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=955</link>
			<pubDate>Sun, 18 Mar 2012 14:23:10 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=955</guid>
			<description><![CDATA[Witam!<br />
Mam 23lata i od dwóch miesięcy jestem z dziewczyną (21lat) która ma problemy w domu oraz problem z alkoholem. Na początku wydawało mi się, że dziewczyna lubi sobie wypić na imprezach i dobrze bawić. Przejawiał się u niej charakter imprezowiczki do pewnego momentu... Kiedy zacząłem się z nią regularnie spotykać wydawało się to normalne Piwko, piwko, pogaduszki. Potem zaproponowałem jej spotkanie przy kawie które niestety skończyło się na  piwie... Dalej jak zaczęliśmy spotykać się częściej prosiłem ją, żeby nie kupowała piwa mimo tego tłumacząc "A bo to tylko Rediski! Redsik to nie piwo!" albo "oj tylko jedna Perła po robocie, jestem zharowana daj człowiekowi się odstresować" kupowała piwo w najlepsze. Prosiłem, mówiłem, że najważniejszy w życiu jest umiar, wyjaśniałem, że piwo lepiej smakuje po całym tygodniu przepracowanym na spokojny weekend. Razu pewnego umówiłem się z nią po zajęciach w Warszawie "na patelni" to było w święto kobiet z prezentem czekałem ona nie przychodziła, w końcu zadzwoniła, że jest pod Pizza Hut po drugiej stronie ulicy, podszedłem tam. Ujrzałem widok jak siedzi sobie najlepsze z koleżanką obok nich 2 czteropaki Harnasi jak tylko mnie zobaczyły, uśmiechnąłem się przeszedłem pół odległości by dojść do śmietnika wyrzuciłem prezent pomachałem i odszedłem... mimo późniejszej nie lada awantury nie udało mi się przekonać jej do moich racji chociaż przez dwa dni nie piła... i znowu zaczęła  dawałem jej szanse, milczałem, narzekałem, gadałem, suszyłem głowę... w końcu przysięgła mi że przez tydzień nie napije się alkoholu... mimo tego na następny dzień jak się spotkaliśmy wydawało mi się, że dopiąłem swego... myliłem się przechodząc koło jakiegoś sklepu powiedziała, że skoczy po papierosy, zaczekałem, wraca. Potem usiedliśmy sobie na jakiejś zacienionej ławeczce i wyciągnęła z torebki piwo... Ja zachowałem kamienną twarz, przemyślałem sprawę i na zakończenie spotkania skończę i związek, niestety nie zdołałem tego zrobić. scenariusz znany wam z początku powtarza się w najlepsze... wczoraj znowu się spotkaliśmy i znowu piwo tym razem też z jej dwoma przyjaciel ami niestety musiałem wcześnie wracać do domu i ją zostawiłem... o 1.00 dostaje od niej telefon: nie potrafi utrzymać się na nogach, narzeka, że jest pijana, jak jutro wstanie do pracy? nasza rozmowa skończyła się słowami "proszę pomóż".<br />
<br />
Mimo wszystko, mimo przesłanek by porostu z nią skończyć zerwać związek i znajomość chcę jej pomóc ale już nie wiem w jaki sposób mogę jej pomóc. Proszę o pomoc!<br />
<br />
Pozdrawiam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam!<br />
Mam 23lata i od dwóch miesięcy jestem z dziewczyną (21lat) która ma problemy w domu oraz problem z alkoholem. Na początku wydawało mi się, że dziewczyna lubi sobie wypić na imprezach i dobrze bawić. Przejawiał się u niej charakter imprezowiczki do pewnego momentu... Kiedy zacząłem się z nią regularnie spotykać wydawało się to normalne Piwko, piwko, pogaduszki. Potem zaproponowałem jej spotkanie przy kawie które niestety skończyło się na  piwie... Dalej jak zaczęliśmy spotykać się częściej prosiłem ją, żeby nie kupowała piwa mimo tego tłumacząc "A bo to tylko Rediski! Redsik to nie piwo!" albo "oj tylko jedna Perła po robocie, jestem zharowana daj człowiekowi się odstresować" kupowała piwo w najlepsze. Prosiłem, mówiłem, że najważniejszy w życiu jest umiar, wyjaśniałem, że piwo lepiej smakuje po całym tygodniu przepracowanym na spokojny weekend. Razu pewnego umówiłem się z nią po zajęciach w Warszawie "na patelni" to było w święto kobiet z prezentem czekałem ona nie przychodziła, w końcu zadzwoniła, że jest pod Pizza Hut po drugiej stronie ulicy, podszedłem tam. Ujrzałem widok jak siedzi sobie najlepsze z koleżanką obok nich 2 czteropaki Harnasi jak tylko mnie zobaczyły, uśmiechnąłem się przeszedłem pół odległości by dojść do śmietnika wyrzuciłem prezent pomachałem i odszedłem... mimo późniejszej nie lada awantury nie udało mi się przekonać jej do moich racji chociaż przez dwa dni nie piła... i znowu zaczęła  dawałem jej szanse, milczałem, narzekałem, gadałem, suszyłem głowę... w końcu przysięgła mi że przez tydzień nie napije się alkoholu... mimo tego na następny dzień jak się spotkaliśmy wydawało mi się, że dopiąłem swego... myliłem się przechodząc koło jakiegoś sklepu powiedziała, że skoczy po papierosy, zaczekałem, wraca. Potem usiedliśmy sobie na jakiejś zacienionej ławeczce i wyciągnęła z torebki piwo... Ja zachowałem kamienną twarz, przemyślałem sprawę i na zakończenie spotkania skończę i związek, niestety nie zdołałem tego zrobić. scenariusz znany wam z początku powtarza się w najlepsze... wczoraj znowu się spotkaliśmy i znowu piwo tym razem też z jej dwoma przyjaciel ami niestety musiałem wcześnie wracać do domu i ją zostawiłem... o 1.00 dostaje od niej telefon: nie potrafi utrzymać się na nogach, narzeka, że jest pijana, jak jutro wstanie do pracy? nasza rozmowa skończyła się słowami "proszę pomóż".<br />
<br />
Mimo wszystko, mimo przesłanek by porostu z nią skończyć zerwać związek i znajomość chcę jej pomóc ale już nie wiem w jaki sposób mogę jej pomóc. Proszę o pomoc!<br />
<br />
Pozdrawiam]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Problem z alkoholem- prośba o radę]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=954</link>
			<pubDate>Wed, 14 Mar 2012 21:21:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=954</guid>
			<description><![CDATA[Witam, <br />
proszę o radę, ponieważ uważam, że mój chłopak ma problem z alkoholem, a ja nie potrafię sama ocenić jak duży. On oczywiście bagatelizuje problem, a ja zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem wszystkiego nie wyolbrzymiłam i w związku z tym nie wiem, jak mam postępować dalej. Jesteśmy ze sobą dopiero 3 miesiące i w tym czasie ok 7 razy zdarzyło się, że dzwonił do mnie w nocy, będąc w stanie mocno nietrzeźwym. Ponieważ ze mną "rozmawiał", sądzę, że nie upija się do nieprzytomności, z drugiej jednak strony nie mogę mieć pewności, czy nie pił częściej, tylko wtedy nie dzwonił. Od samego początku daję mu jasno do zrozumienia, że nie zaakceptuję takiego zachowania, nawet kilka razy próbowałam z nim z tego powodu zerwać, on jednak za każdym razem potulnie wysłuchiwał moich pretensji i obiecywał, że już więcej nie będzie pił aż tak dużo, a ja chciałam w to wierzyć. Niestety, nigdy nie wytrzymał dłużej niż 2 tygodnie. Bo kumpel wpadł w odwiedziny, bo trzeba było komuś coś postawić za przysługę itd... Inny problem to ilość wypijanego alkoholu. Ostatnio wczesnym popołudniem wstąpiliśmy do pubu na kawę, to znaczy ja wypiłam małą kawę, a on w tym samym czasie 2 duże piwa! Natomiast kiedy pije z kolegami, przyznaje mi się do 6- 7 piw lub 0,5 litra wódki. Fakt, że jest bardzo rosłym mężczyzną, ale i tak takie ilości są dla mnie bardzo niepokojące. W dodatku mój chłopak cierpi na dolegliwości pokarmowe, a ostatnio w badaniach wyszła mu nieco przekroczona próba wątrobowa i lekkie stłuszczenie wątroby. Moim zdaniem powinien przynajmniej przez jakiś czas mieć dietę i wystrzegać się alkoholu, jednak nie spowodowało to żadnych zmian w jego postępowaniu. <br />
Kilka dni temu, kiedy się wściekłam, że znowu  dzwoni do mnie w nocy i bełkoce do słuchawki, w którymś momencie wydusił z siebie, że jest alkoholikiem. Kiedy wytrzeźwiał, stwierdził, że to nie jest aż tak, jak powiedział, i oczywiście znalazł wiele wymówek i usprawiedliwień dla swojego postępowania. No i złożył kolejną obietnicę, tylko że ja już w nią nie wierzę. Zaproponowałam mu wizytę w porani uzależnień, ale nawet nie chce o tym słyszeć. Nie wiem co mam robić, zależy mi na nim, ale nie mam zamiaru uwikłać się w związek, w którym będzie alkohol. Stąd właśnie moje wątpliwości,  czy faktycznie problem jest aż tak poważny, jak mi się wydaje? I czy postępowanie mojego chłopaka to już balansowanie na granicy alkoholizmu?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam, <br />
proszę o radę, ponieważ uważam, że mój chłopak ma problem z alkoholem, a ja nie potrafię sama ocenić jak duży. On oczywiście bagatelizuje problem, a ja zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem wszystkiego nie wyolbrzymiłam i w związku z tym nie wiem, jak mam postępować dalej. Jesteśmy ze sobą dopiero 3 miesiące i w tym czasie ok 7 razy zdarzyło się, że dzwonił do mnie w nocy, będąc w stanie mocno nietrzeźwym. Ponieważ ze mną "rozmawiał", sądzę, że nie upija się do nieprzytomności, z drugiej jednak strony nie mogę mieć pewności, czy nie pił częściej, tylko wtedy nie dzwonił. Od samego początku daję mu jasno do zrozumienia, że nie zaakceptuję takiego zachowania, nawet kilka razy próbowałam z nim z tego powodu zerwać, on jednak za każdym razem potulnie wysłuchiwał moich pretensji i obiecywał, że już więcej nie będzie pił aż tak dużo, a ja chciałam w to wierzyć. Niestety, nigdy nie wytrzymał dłużej niż 2 tygodnie. Bo kumpel wpadł w odwiedziny, bo trzeba było komuś coś postawić za przysługę itd... Inny problem to ilość wypijanego alkoholu. Ostatnio wczesnym popołudniem wstąpiliśmy do pubu na kawę, to znaczy ja wypiłam małą kawę, a on w tym samym czasie 2 duże piwa! Natomiast kiedy pije z kolegami, przyznaje mi się do 6- 7 piw lub 0,5 litra wódki. Fakt, że jest bardzo rosłym mężczyzną, ale i tak takie ilości są dla mnie bardzo niepokojące. W dodatku mój chłopak cierpi na dolegliwości pokarmowe, a ostatnio w badaniach wyszła mu nieco przekroczona próba wątrobowa i lekkie stłuszczenie wątroby. Moim zdaniem powinien przynajmniej przez jakiś czas mieć dietę i wystrzegać się alkoholu, jednak nie spowodowało to żadnych zmian w jego postępowaniu. <br />
Kilka dni temu, kiedy się wściekłam, że znowu  dzwoni do mnie w nocy i bełkoce do słuchawki, w którymś momencie wydusił z siebie, że jest alkoholikiem. Kiedy wytrzeźwiał, stwierdził, że to nie jest aż tak, jak powiedział, i oczywiście znalazł wiele wymówek i usprawiedliwień dla swojego postępowania. No i złożył kolejną obietnicę, tylko że ja już w nią nie wierzę. Zaproponowałam mu wizytę w porani uzależnień, ale nawet nie chce o tym słyszeć. Nie wiem co mam robić, zależy mi na nim, ale nie mam zamiaru uwikłać się w związek, w którym będzie alkohol. Stąd właśnie moje wątpliwości,  czy faktycznie problem jest aż tak poważny, jak mi się wydaje? I czy postępowanie mojego chłopaka to już balansowanie na granicy alkoholizmu?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ataki paniki-brak ujścia emocji-wpływ na ciało]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=953</link>
			<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 17:49:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=953</guid>
			<description><![CDATA[Witam<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
Wiecie co, nurtuje mnie jedna kwestia. Bardzo chciałabym poznać odpowiedź. <br />
No bo tak, wiemy ze ataki paniki nic nam nie zrobią, że mają za zadanie chronić itp.<br />
Ale w momencie ataku, kiedy całą ta siła i energia, jaka podczas niego powstaje nie ma ujścia, bo my np leżymy na kanapie, to jaki to ma wpływ na ciało? Co sie z tym dzieje? Serce pompuje jak oszalałe, w kończynach drżenie i ogólne szaleństwo, wiecie jak jest..... jak to wpływa na ciało, skoro ta "energia" nie ma ujścia?<br />
Jak sobie z tym radzić?<br />
<img src="images/smilies/heart.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Heart" title="Heart" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
Wiecie co, nurtuje mnie jedna kwestia. Bardzo chciałabym poznać odpowiedź. <br />
No bo tak, wiemy ze ataki paniki nic nam nie zrobią, że mają za zadanie chronić itp.<br />
Ale w momencie ataku, kiedy całą ta siła i energia, jaka podczas niego powstaje nie ma ujścia, bo my np leżymy na kanapie, to jaki to ma wpływ na ciało? Co sie z tym dzieje? Serce pompuje jak oszalałe, w kończynach drżenie i ogólne szaleństwo, wiecie jak jest..... jak to wpływa na ciało, skoro ta "energia" nie ma ujścia?<br />
Jak sobie z tym radzić?<br />
<img src="images/smilies/heart.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Heart" title="Heart" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jak pomóc mojemu tacie]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=952</link>
			<pubDate>Fri, 09 Mar 2012 18:45:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=952</guid>
			<description><![CDATA[Witam nazywam sie Łukasz mam problem niewiem jak pomuc mojemu tacie jest alkocholikem z zawodu był kierowca zawodowym ale juz niejest bo policja zabrała mu prawojazdy niedziwie sie wcale policji po jak sie jezdzi pod wplywem alkocholu i ma sie w wydychanym powietrzu prawie 3 promile. Rok temu był na leczeniu bo zrozumial ze musi sie leczyc dopiero gdy zabrali mu prawojazdy na leczeniu był 6 miesiecy jak wrucił do domu to ogulnie było fajnie nikt w domu nie spozywał alkocholu i wrescie myślałem ze bedziemy znowu normalna rodzina ale niestety po 3 miesiacach w domu zaczoł znowu popijac najpierw sie tłumaczy ze kolega z pracy miał urodziny i wypił 1 piwo i to przecierz nic takiego gadał ze wie ze niemoze pic ale jedno piwo nic nie zaszkodzi a teraz to juz wogle niemoge sie z nim dogadac mama chce rozwodu ale ja niewiem czy dobrze robi bo ja bym chciał zeby było tak jak kiedys zebysmy byli normalna rodzina . Moze macie jakis pomysl jak pomuc mojemu tacie wyslał bym go znowu na leczenie ale niewiem czy to cos pomorze]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam nazywam sie Łukasz mam problem niewiem jak pomuc mojemu tacie jest alkocholikem z zawodu był kierowca zawodowym ale juz niejest bo policja zabrała mu prawojazdy niedziwie sie wcale policji po jak sie jezdzi pod wplywem alkocholu i ma sie w wydychanym powietrzu prawie 3 promile. Rok temu był na leczeniu bo zrozumial ze musi sie leczyc dopiero gdy zabrali mu prawojazdy na leczeniu był 6 miesiecy jak wrucił do domu to ogulnie było fajnie nikt w domu nie spozywał alkocholu i wrescie myślałem ze bedziemy znowu normalna rodzina ale niestety po 3 miesiacach w domu zaczoł znowu popijac najpierw sie tłumaczy ze kolega z pracy miał urodziny i wypił 1 piwo i to przecierz nic takiego gadał ze wie ze niemoze pic ale jedno piwo nic nie zaszkodzi a teraz to juz wogle niemoge sie z nim dogadac mama chce rozwodu ale ja niewiem czy dobrze robi bo ja bym chciał zeby było tak jak kiedys zebysmy byli normalna rodzina . Moze macie jakis pomysl jak pomuc mojemu tacie wyslał bym go znowu na leczenie ale niewiem czy to cos pomorze]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Witojcie dobrzy ludzie :)]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=950</link>
			<pubDate>Thu, 08 Mar 2012 04:39:09 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=950</guid>
			<description><![CDATA[Co u Was słychać? Jakiś spokój i cisza... <br />
Jerzy Alkoholik, 39 lat, trzeźwy od prawie 4 <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> <br />
Pozdrawiam wszystkich cieplutko]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Co u Was słychać? Jakiś spokój i cisza... <br />
Jerzy Alkoholik, 39 lat, trzeźwy od prawie 4 <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> <br />
Pozdrawiam wszystkich cieplutko]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Witam:)]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=947</link>
			<pubDate>Fri, 24 Feb 2012 17:58:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=947</guid>
			<description><![CDATA[Witam wszystkich. Mam na imię Agnieszka i prawie 24 lata. Piję od 13tego roku życia.. Zaczynało się niewinnie, od butelki piwa, lampki wina i tak dalej, dalej. O tym, że mam problem wiem od dawna, MUSZĘ wypić minimum raz w tygodniu kilka piw, bo inaczej czuję się chora, czyli jestem rozdrażniona, wściekła, wyżywam się na innych. Najgorsze jest to, że moja przyjaciółka również siedzi w tym bagnie i we dwie staczamy się na dno.. ( zanim się poznałyśmy ona też miała ciągoty do picia i również piła ). Nie wiem jak mam sama sobie pomóc, chciałabym aby obyło się bez terapii, myślicie że istnieje szansa na to? Mój tata swojego czasu, jakieś 15 lat temu również nadużywał alkoholu, natomiast przestał pić bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz i nie pije do teraz ( hmmmm, może 1 piwo na rok z mamą na spółkę na wakacjach<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> ). Nie wiem co mam robić, poradźcie coś, proszę...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam wszystkich. Mam na imię Agnieszka i prawie 24 lata. Piję od 13tego roku życia.. Zaczynało się niewinnie, od butelki piwa, lampki wina i tak dalej, dalej. O tym, że mam problem wiem od dawna, MUSZĘ wypić minimum raz w tygodniu kilka piw, bo inaczej czuję się chora, czyli jestem rozdrażniona, wściekła, wyżywam się na innych. Najgorsze jest to, że moja przyjaciółka również siedzi w tym bagnie i we dwie staczamy się na dno.. ( zanim się poznałyśmy ona też miała ciągoty do picia i również piła ). Nie wiem jak mam sama sobie pomóc, chciałabym aby obyło się bez terapii, myślicie że istnieje szansa na to? Mój tata swojego czasu, jakieś 15 lat temu również nadużywał alkoholu, natomiast przestał pić bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz i nie pije do teraz ( hmmmm, może 1 piwo na rok z mamą na spółkę na wakacjach<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> ). Nie wiem co mam robić, poradźcie coś, proszę...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Witajcie]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=946</link>
			<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 23:24:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=946</guid>
			<description><![CDATA[Witam<br />
Chciałam się przywitać. Jestem tu nowa na forum.<br />
Jestem jednocześnie uzależniona i współuzależniona.<br />
Mam nadzieję że znajdę tu pomoc.<br />
Pozdrawiam<img src="images/smilies/shy.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Shy" title="Shy" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam<br />
Chciałam się przywitać. Jestem tu nowa na forum.<br />
Jestem jednocześnie uzależniona i współuzależniona.<br />
Mam nadzieję że znajdę tu pomoc.<br />
Pozdrawiam<img src="images/smilies/shy.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Shy" title="Shy" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[prośba o pomoc w wypełnieniu ankiety]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=945</link>
			<pubDate>Fri, 10 Feb 2012 21:41:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=945</guid>
			<description><![CDATA[Witam serdecznie<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> <br />
zdaję sobie sprawę, że takich osób jak ja (proszących o pomoc w wypełnieniu ankiety) pojawia się tu sporo. Jednak mimo to bardzo prosiłabym o pomoc. Piszę prace na temat kobiet współuzależnionych, których mężowie nadużywają alkoholu- to niestety temat bardzo bliski mi i mojej rodzinie. Bardzo chce napisać dobra pracę na ten temat, żeby w końcu zaczęło się mówić o współuzależnieniu, żeby kobiety, takie jak moja mama nie uważały, że taki los im sie należy, że nie mogą nic zmienić. Miałam przeprowadzić badania w poradni w której od 3 lat jestem wolontariuszką, ale grupa się rozpadła, dlatego proszę o pomoc na forum <br />
Jeśli, któraś z Pań zechciałaby poświęcić trochę czasu, żeby odpowiedzieć na kilka pytań byłabym bardzo wdzięczna. <br />
<br />
To link do ankiety: <br />
<a href="http://www.ebadania.pl/c04a9435d144a535.html" target="_blank">http://www.ebadania.pl/c04a9435d144a535.html</a> <br />
<br />
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za możliwość umieszczenia mojej prośby na forum<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> <br />
kropkaa88]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam serdecznie<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> <br />
zdaję sobie sprawę, że takich osób jak ja (proszących o pomoc w wypełnieniu ankiety) pojawia się tu sporo. Jednak mimo to bardzo prosiłabym o pomoc. Piszę prace na temat kobiet współuzależnionych, których mężowie nadużywają alkoholu- to niestety temat bardzo bliski mi i mojej rodzinie. Bardzo chce napisać dobra pracę na ten temat, żeby w końcu zaczęło się mówić o współuzależnieniu, żeby kobiety, takie jak moja mama nie uważały, że taki los im sie należy, że nie mogą nic zmienić. Miałam przeprowadzić badania w poradni w której od 3 lat jestem wolontariuszką, ale grupa się rozpadła, dlatego proszę o pomoc na forum <br />
Jeśli, któraś z Pań zechciałaby poświęcić trochę czasu, żeby odpowiedzieć na kilka pytań byłabym bardzo wdzięczna. <br />
<br />
To link do ankiety: <br />
<a href="http://www.ebadania.pl/c04a9435d144a535.html" target="_blank">http://www.ebadania.pl/c04a9435d144a535.html</a> <br />
<br />
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za możliwość umieszczenia mojej prośby na forum<img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> <br />
kropkaa88]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[prosze pomóżcie mi bo się rozpadam przez niego.]]></title>
			<link>http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=944</link>
			<pubDate>Sat, 28 Jan 2012 21:28:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://www.leczmy-alkoholizm.org/forum/showthread.php?tid=944</guid>
			<description><![CDATA[Witam,<br />
Dziś postanowiłam pierwszy raz poprosić o pomoc i rade. Mam wrażenie że jestem w zamkniętym kręgu ponieważ mój ojciec jest alkoholikiem, a sama całe życie marzyłam żeby mieć kiedyś normalną rodzinę. Ale co znaczy normalna jak to zrobić kiedy mój chłopak pije.. te ponad 3 lata temu sama do niego zagadałam wydawałoby się, że większe szczęście mnie nie mogło spotkać. Byłam tak zaślepiona że nie widziałam tych jego wyjść z kolegami i imprez. Oszukiwania co krok. Cały czas byłam wsparciem w jego ciężkich chwilach. Za to on odwdzięczał się tym samym piciem. Nadal go kocham ale jak wspominam to co mi robił to że jak kiedyś miałam studniówkę a on wypił przed nic mi nie mówiąc i potem załatwił się tak że od 22 bawiłam  się sama. Po tym wydarzeniu rozstałam się z nim. A on wyobraźcie sobie mnie obwiniał że kazałam go zabrać do domu. Kiedy zrozumiał albo i nie wiele razy mnie przepraszał prosił obiecywał wkońcu się zgodziłam. Poszedł do nowej pracy. Byłam szczęśliwa że się zmieni a on co.. za każdym razem jak miał wolne i na popołudnie następnego dnia pił. Udawałam przed sobą że nic się nie dzieje aż do dnia kiedy zrozumiałam że on nie pije już kilku piw.Tylko sam siada i pije drinki..sam pił siedząc z mamą w domu a ona nic nie mówiła. Ostatnio stwierdził że ma problem około tygodnia temu powiedział że więcej nie będzie pił alkoholu bo mu na mnie zależy. I co.. dziś znów pił drinki, mało tego zarzekał się na Boga na wszystko że nie wypił nic a ja nacierałam wkońcu wiem kiedy pije. I co ja mam zrobić kocham go i nie wyobrażam życia bez niego ale jak mam mu pomóc? Jak mam pomóc kiedy on cały czas kłamie? Co kazać mu przysięgać czy iść na terapie? Błagam pomóżcie mi nakierujcie bo sama nie wiem co mam zrobić.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam,<br />
Dziś postanowiłam pierwszy raz poprosić o pomoc i rade. Mam wrażenie że jestem w zamkniętym kręgu ponieważ mój ojciec jest alkoholikiem, a sama całe życie marzyłam żeby mieć kiedyś normalną rodzinę. Ale co znaczy normalna jak to zrobić kiedy mój chłopak pije.. te ponad 3 lata temu sama do niego zagadałam wydawałoby się, że większe szczęście mnie nie mogło spotkać. Byłam tak zaślepiona że nie widziałam tych jego wyjść z kolegami i imprez. Oszukiwania co krok. Cały czas byłam wsparciem w jego ciężkich chwilach. Za to on odwdzięczał się tym samym piciem. Nadal go kocham ale jak wspominam to co mi robił to że jak kiedyś miałam studniówkę a on wypił przed nic mi nie mówiąc i potem załatwił się tak że od 22 bawiłam  się sama. Po tym wydarzeniu rozstałam się z nim. A on wyobraźcie sobie mnie obwiniał że kazałam go zabrać do domu. Kiedy zrozumiał albo i nie wiele razy mnie przepraszał prosił obiecywał wkońcu się zgodziłam. Poszedł do nowej pracy. Byłam szczęśliwa że się zmieni a on co.. za każdym razem jak miał wolne i na popołudnie następnego dnia pił. Udawałam przed sobą że nic się nie dzieje aż do dnia kiedy zrozumiałam że on nie pije już kilku piw.Tylko sam siada i pije drinki..sam pił siedząc z mamą w domu a ona nic nie mówiła. Ostatnio stwierdził że ma problem około tygodnia temu powiedział że więcej nie będzie pił alkoholu bo mu na mnie zależy. I co.. dziś znów pił drinki, mało tego zarzekał się na Boga na wszystko że nie wypił nic a ja nacierałam wkońcu wiem kiedy pije. I co ja mam zrobić kocham go i nie wyobrażam życia bez niego ale jak mam mu pomóc? Jak mam pomóc kiedy on cały czas kłamie? Co kazać mu przysięgać czy iść na terapie? Błagam pomóżcie mi nakierujcie bo sama nie wiem co mam zrobić.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>
