Aktualny czas: 19-08-2019, 22:59 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Autor Wiadomość
karolka1p1 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 3
Dołączył: Mar 2014
Reputacja: 0
Post: #1
Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Mam na imię Karolina i jestem z małej miejscowości. Moja historia zaczęła się 2 lata temu. Ktoś mi bliski ma problem z alkoholem. Jest to Ojciec mojego chłopaka. Mój chłopak na 20 lat i jak zapytałam go od kiedy pije jego tata, odpowiedział - odkąd pamiętam. Przeraziłam się. Ja jestem z najbardziej normalnej pospolitej rodziny. U mnie w domu nigdy nie bylo przemocy ani zbyt dużo alkoholu. Jego rodzina całkowicie się rożni. Zaczynając od początku. Ten alkoholik na 44 lata ma żonę i dwójkę dzieci z zawodu jest policjantem. Są rodzina bogata lecz "biedna". Gdy zaczęłam przychodzić do domu swojego chłopaka Adama, wydawało mi się, że to tez jest taka wspaniała rodzina jak moja. Po upływie okolu pól roku wszystko zaczęło się diametralnie zmieniać. Coraz częściej widywałam jego ojca pijanego i wydawało mi się to trochę dziwne. Po roku wszystko wybuchło. Pierwsza awantura przy mnie. Siedzieliśmy z Dominikiem na górze reszta rodziny na dole. Nagle krzyki, coś bardzo mocno spadło, coś się zaczęło tłuc. Ja byłam przerażona i wystraszona bo nigdy z czymś takim sie nie spotkałam. Mój chłopak zbiegł na dol ja zostałam- zamurowana. Po parunastu minutach wbiegł i powiedział ze zawiezie mnie do domu. Ja pytałam starałam się czego dowiedzieć. Powiedział mi ze ojciec zrobił awanturę bo był za bardzo pijany. Wszystko nagle stało się dla mnie jasne. To był alkoholik i niszczył sam siebie. Siedziałam w domu i płakałam nie wiedząc co sie dzieje dlaczego tak se dzieje. Wmawiałam sobie, ze przecież to nie możliwe, nie ta rodzina. od tego dnia jego ojciec nie wstydził się już kupować przy mnie alkohol czy pokazywać mi się pijanym. Zaczął mi się walić świat i pogląd idealnej rodziny. Kolejny numer za około pól roku. Pojechaliśmy z Dominikiem na miasto. Jedziemy obwodnica. W rowie leży samochód jego ojca. Nikogo w środku nikogo obok. Pojechaliśmy stanąć po drugiej stronie okazuje się ze jedzie ciągnik. Chciał wyciągnąć samochód ( nikt nas nie widział ). Przypominam, ze to jest policjant. Jeździł po pijaku po całym mieście. Przyjechał radiowóz pomagając wyciągnąć samochód z rowu. Ojciec stal z boku pijany, lecz my wszystko z daleka obserwowaliśmy. Wyciągnęli. I to był dla mnie tez szok kolejny z reszta. Policjanci po krótkiej rozmowie z alkoholikiem odjeżdżają. A pijany wsiada w samochód i odjeżdża. nie zdążyliśmy wyjechać ale zaczęliśmy szukać go po całym mieście. Minęliśmy się z nim na pewnej ulicy (mało nas nie stracił z ulicy) pisk opon i zawracamy. Pojechał po kolejna wódkę. Adam wybiegł do ojca ja wsiadłam za kierownice. Adam chciał odłączyć przewody żeby mężczyzna nie odjechał na szczęście udało sie. Zadzwoniliśmy po żonę i córkę. Ja poszłam do sklepu i powiedziałam żeby więcej temu mężczyźnie alkoholu nie sprzedawali. Sytuacja skończyła się tak ze zabrał się pieszo i wracał do domu(6km) (zostawiając swój samochód). Adam podłączył kabelki s powrotem i mieliśmy wracać pod dom. Ja wracałam samochodem Adama, Adam ojca i zona swoim. Żona z Adamem pojechali a ja stwierdziłam ze pojadę go poszukać. Wyjechałam i jechała przede mną policja (ta która pozwoliła mu jechać samochodem po pijanemu). Zauważyłam alkoholika lecz oni wsadzili go do radiowozu i odjechali. Przywieźli go pod dom. Na szczęście położył się spać i usnął awantury nie było. Joz wtedy ingerowałam mówiłam zabierzcie go gdzieś leczcie go! Nic zero reakcji z ich strony... Jak mówili ze on już był na odwyku i nic to nie dało. Jeden odwyk nic nie da alkoholizm to choroba na cale życie tak uważam. Kolejna sytuacja parę dni temu. Alkoholik miał parę dni wolnego. Za każdym razem w przeciągu tego czas jak wchodziłam do nich do domu on zawsze pijany spał w pokoju, wstawał i pił. Mówiłam Adamowi coś jest nie tak za dużo pije więcej niż zawsze. I w czwartek tak pił ze cały SPUCHŁ. Cały ! Nie widziałam go w ten dzień ale widziałam w kolejny czyli piątek. Był spuchnięty! Dostał zestaw kroplówek w domu i do Niedzieli nie pil. Na pił się odrobinę "podobno" i mało nie umarł z bólu. Ja sadze ze to jest ostatni gwizdek. Ten człowiek mówił jak był trzeźwy do swojego syna
-Synu nie chce mi się już żyć. Po co mi to wszystko? Nie chce już.
To było wołanie o pomoc ! Jest nie szczęśliwym chorym człowiekiem ale w głębi serca na pewno dobrym. Mówił jeszcze, żeby kopił mu ostatnia butelkę lecz syn odmówił na szczęście. Ma jechać na miting we wtorek. Staram się pomoc w ten sposób ze dałam im numer do Wisły na katolickie spotkania. Podobno dzwonili ale nie pojechali. Znalazłam im sylwestra dla AA. NIE POJECHALI. Dziś wysłałam kolejny numer do lekarza który pomaga mam nadzieje ze zadzwoni któreś z nich. Bo ten człowiek prosi o pomoc błaga lecz nikt chyba nie chce tego słyszeć. Tylko ja się zwracam do państwa o pomoc! Co ja mogę zrobi, nie radze sobie plącze kilka razy dziennie nie wiedząc co robić jestem tylko osoba trzecia a dla nich to normalność. To dlatego się tym tak przejmuje? Bo nigdy tego nie doświadczyłam? Czy dlatego ze ja to widzę a oni nie ? I ja tez was bardzo proszę o pomoc, bo mnie to psychicznie wykończy. Jeśli ktoś był w podobnej sytuacji tak jak ja napisz do mnie wiadomość dziękuje mam nadzieje ze mnie zrozumiecie.
17-03-2014 15:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 981
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #2
RE: Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Witaj na forum.
Ty coś widzisz czego "oni" nie widzą. Czego nie widzą? Alkoholizmu w swojej rodzinie czy tego "wołania o pomoc"?
Ja myślę, że doskonale wszystko widzą. Myślisz, że w ogóle dałoby się tego nie widzieć? A co niby mają zrobić w takiej sytuacji? Nie da się przymusić kogoś do leczenia, nie tędy droga. Dopóki alkoholik sam nie będzie chciał, to rodzina może niestety tylko się przyglądać i członkowie takiej rodziny mogą ratować tylko i wyłącznie siebie, chodząc na przykład na terapie dla osób współuzależnionych. To tylko od osoby uzależnionej zależy czy pić przestanie. Co mają zrobić członkowie rodziny? Na siłę go szarpać, związać i zawieźć do zamkniętego ośrodka?? Przecież nie można tak robić, prawo na to nie pozwala i zresztą sądzę, że takie zachowanie by było nieetyczne. Nie zgodzę się z tobą, że jeden odwyk nie wystarczy. Dla osoby, która naprawdę chce sie leczyć i naprawdę chce przerwać i zakończyć picie, jeden odwyk w zupełności wystarczy, masz rację że alkoholizm jest na całe życie, ale jeden odwyk może pomóc, jeśli odwyk nie pomaga, to znaczy, ze osoba uzależniona nie chciała się leczyć. Mittingi AA to nie jest leczenie, tam nie ma żadnego specjalisty, który takie spotkanie nadzoruje, to nie jest terapia i nie można mittingów jako terapię traktować. Rozumiem, ze się martwisz, bo zależy ci na chłopaku, to trudna sytuacja, ale nie można zrzucać odpowiedzialności za osobę uzaleznioną na rodzinę tej osoby, to jest nie fair, oni powinni teraz zadbać o siebie, swoje uczucia i swoje zdrowie psychiczne, bo na zdrowie innych ludzi nie mamy wpływu tylko na swoje. Ojciec twojego chłopaka jest dorosły i teoretycznie wie co robi i jesli podejmuje w sobie taka decyzję, ze chce pić, to choćbyście wszyscy przed nim klękali i błagali albo robili cokolwiek innego, to on i tak nie pójdzie się leczyć, a jak pójdzie, to nie będzie dobrych rezultatów. Powiem to jeszcze raz, to sam alkoholik musi zdecydowac sie na leczenie oraz abstynencję, żeby była poprawa, więc jedyne co można zrobić to rozmawiac z nim albo uświadamiać mu jakie są konsekwencje jego picia.

A twój chłopak to właściwie Adam czy Dominik? bo jakoś tak chaotycznie to wszystko opisałaś, ze nie wiem czy sie nie pogubiłam.

Mój blog o wychodzeniu z choroby:
http://www.nerwicowo.blogspot.com
17-03-2014 18:04
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
karolka1p1 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 3
Dołączył: Mar 2014
Reputacja: 0
Post: #3
RE: Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Dziękuję za odpowiedź. Nie mam żadnego doświadczenia dlatego odzywam sie na tym forum jestem zagubioba i zdezorientowana. To wszystko racja co zostalo napisane na pewno. Lecz ja chce temu czlowiekowi pomoc ze wszystkich sil jakie mam. On prosil o pomoc po pijanemu, ze chce sie leczyć. Ale minal dzien i wszyscy o tym zapominali.
Moj chlopak ma na imie Dominik ale nie lubi swojego imienia i woli Adam.
17-03-2014 23:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 981
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #4
RE: Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Alkoholicy kiedy się napiją mówią rożne rzeczy, ale potem trzeźwieją i zazwyczaj "obietnice" składane po alkoholu wyparowują "z organizmu" razem z nim.

Wielu ludzi zapewne chce mu pomóc tak samo jak ty, tylko oni żyją z nim na co dzień od wielu, wielu lat i na pewno po prostu mają o wiele mniej siły niż na przykład ty, która dowiedziałaś się o wszystkim dopiero niedawno.
Teraz pomocy potrzebuje cała rodzina, nie tylko sam alkoholik. Jest taki termin jak DDA, spotkałaś się z nim kiedyś? To taki syndrom (Dorosłe Dzieci Alkoholików), są to takie cechy wspólne, ludzi wychowywanych w alkoholowych rodzinach. Potrafi to bardzo mocno uprzykrzać życie, dlatego najlepiej by było chodzić na terapię DDA, dzięki takiej terapii dorosły już człowiek, wychowywany w rodzinie alkoholowej ma szansę nauczyć się żyć bez szkodliwych schematów wypracowanych w dzieciństwie, których nie dało się uniknąć dorastając w tak trudnych warunkach.
Jest też taki termin jak "współuzależnienie". Współuzależnione są wszystkie osoby, które są w bliskim otoczeniu alkoholika, mieszkają razem, kryją go, pomagają, namawiają na leczenie itp, czyli twój chłopak nie dość, że jest DDA, to jeszcze jest też osobą współuzależnioną, to samo jego rodzeństwo jeśli je ma, jego mama i inna najbliższa rodzina, która styka się z problemem na co dzień. Są również terapie dla osób współuzależnionych (to że twój chłopak ma obydwa te syndromy, to wcale nie znaczy, że musiałby chodzić na dwie terapie, jedna terapia dla dda by wystarczyła, bo by tam również były omawiane kwestie współuzależnienia), gdzie takie osoby uczą się myśleć też o swoich potrzebach, uczą się jak radzić sobie z nałogiem bliskiej osoby, ale też tego, że też są ważne i ich problemy też się liczą, uczą się nie skupiać całego swojego życia tylko i wyłącznie na piciu lub niepiciu bliskiej osoby, tylko odnajdują w tym wszystkim również siebie. I tak sobie myślę, że jak taki alkoholik zobaczy, że na przykład jego rodzina zaczyna się leczyć, chodzić na terapię lub grupy wsparcia (podobne do mittingów AA, tylko dla dda, bądź dla osób współuzależnionych, jak już mówiłam, to nie może zastępować terapii), to jest spora szansa, że zauważy swój problem i sam również zechce zrobić coś dla swojego zdrowia i dla swojej rodziny...
Z twojej strony jest to bardzo fajne, że chcesz mu pomóc, ale musisz wiedzieć, że to, że ty chcesz, to wcale nie znaczy, że ten ktoś też tego chce. Taka bezsilność jest bardzo trudna i większość ludzi żyjących obok osoby uzależnionych ją czuje i ciężko znosi, niestety. Sad

Mój blog o wychodzeniu z choroby:
http://www.nerwicowo.blogspot.com
18-03-2014 01:43
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
karolka1p1 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 3
Dołączył: Mar 2014
Reputacja: 0
Post: #5
RE: Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Ta rodzina jest znerwicowania wlacznie z kotem. Napisala mi pani sama prawde, ktora do piero zaczęłam sobie uświadamiać niestety... Po prostu staram sie szukac rozwiązania, ponieważ zaczęły się problemy zdrowotne. I gdyby się stało to największe nieszczęście to bym sobie nie wybaczyla, ze nic nie starałam się zmienić. Wykreowalo sie takie założenie, że alkoholizm jest dziedziczny. Jakie ma Pani zdanie na ten temat? W każdym mieście sa takie grupy? Mam się zwrócić o pomoc do AA? [/size]
18-03-2014 10:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Michu Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 981
Dołączył: Mar 2011
Reputacja: 0
Post: #6
RE: Ojciec alkoholik mojego chłopaka
Ja myślę, że alkoholizm nie jest dziedziczny, jednak jeśli osoba, która jest na przykład DDA i nie chodziła nigdy na terapię, to niestety ma większe predyspozycje do tego, że będzie miała problemy z alkoholem, niż osoba która zakończyła terapię, lub taka która nie jest DDA. Ponieważ w alkoholizmie działają różne schematy, które jeśli się w nich wyrasta, to bardzo łatwo je powielać w przyszłości, bo nie zna się innych, dlatego terapia jest taka ważna.

Tak, przeważnie w każdym mieście są grupy wsparcia i mittingi dla dda DDA lub osób współuzależnionych lub samych AA. Tam się spotykają ludzie, którzy mają ten sam problem i szukają wsparcia od takich samych osób, ale jak już wcześniej wspominałam nie ma tam żadnej wykwalifikowanej osoby, więc takich spotkań nie można traktować jak leczenie, dlatego jeśli szuka się pomocy, to ja bym proponowała jednak na samym początku szukać jej w jakimś ośrodku leczenia uzależnień, takie ośrodki są w każdym mieście. Można tam iść i powiedzieć jaki ma się problem i oni tam już pokierują co dalej trzeba robić.

Mój blog o wychodzeniu z choroby:
http://www.nerwicowo.blogspot.com
18-03-2014 14:16
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziadek alkoholik RaV102 1 1,791 30-11-2015 12:46
Ostatni post: Michu
  Brat alkoholik daamian003 1 2,933 13-06-2014 16:18
Ostatni post: Michu

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości