Aktualny czas: 19-07-2019, 17:00 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ojciec alkoholik - wielki problem
Autor Wiadomość
Patryku Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 1
Dołączył: Mar 2015
Reputacja: 0
Post: #1
Ojciec alkoholik - wielki problem
Witam serdecznie,

mam 17 lat i wielki problem z ojcem, który według nas - jest alkoholikiem.

Może zacznę od początku: parę lat temu, moi rodzice wzięli wspólny kredyt, by zrobić remont w mieszkaniu, pooddawać małe pożyczki od znajomych, zakupić potrzebne materiały do dalszego rozwoju mojego, jak i mojego rodzeństwa itp. Niestety, sytuacja sprawiła, że podjęli decyzję, by wziąć kolejny, aby popchnąć ten pierwszy (mama straciła pracę i dopiero po jakimś czasie została ponownie zatrudniona). Przez dłuższy czas jakoś tam udawało im się spłacać te raty, ale niestety, w pewnym momencie zaczęło się sypać. Moja mama znów została zwolniona, a ojciec - od długiego czasu, ciągle miał zapewnioną pracę tam, gdzie pracował. Wspólnie postanowili, że moja mama wyjedzie za granicę, aby więcej zarobić i móc zmierzyć się z kredytami. Wraz z nią - wyjechała również moja siostra. Przez ostatnich 5 lat, moja mama wraz z siostrą pracowała w Anglii. Wszystkie pieniądze, jakie zarobiła, wysyłała mojemu ojcowi. I tutaj zaczął się problem. I choć mój ojciec od prawie zawsze pił codziennie jedno-dwa piwka dziennie, to odkąd wyjechała moja mama - liczba ta zaczęła się zwiększać. Na początku, moja mama nie miała internetu ani pieniędzy na karcie, by móc zadzwonić, skontaktować się. Czasami udało jej się zadzwonić, porozmawiać itp. W końcu zakupiła sobie laptopa i gadaliśmy na Skypie. Ojciec zaczął sobie piwkować (co najmniej 3-4 piwka dziennie, które pił przy mnie) i było wesoło. Gdy przyszło co do czego i ojciec miał rozmawiać z mamą o ich problemach finansowych, była grobowa cisza z jego strony. Wszystko wielce miał pozałatwianie i wychodził z założenia, że będzie dobrze i już panuje nad sytuacją. No i piwko w ręce. Mamie się to zaczęło nie podobać, że sobie tak piwkuje i zaczęła go wyzywać i uświadamiać, że tak nie może być. Z reguły było tak, że ojciec sobie wypił piwko-dwa i problemów nie zauważał. Nagle znikały.

W przeciągu pierwszych 2,5 lat (od mamy wyjazdu), codziennie było tak samo. Piwkował i kładł się spał. Przychodziliśmy ze szkoły - zrobił obiad, szedł spać. Przyjechał z pracy - zrobił jedzenie, szedł spać. Ocenami i szkołą się niezbyt interesował (dla nas to było na plus!). A gdy dochodziło do rozmów z mamą na Skypie, no to wymuszał na nas bysmy nie mówili, ile wypił piwek, gdy mu mama zaczęła wyliczać i w trakcie rozmowy, piwo stało obok komputera, a on, rozmawiając z mamą - potrafił się wychylać żeby się napić, a żeby mama nie widziała. Oczywiście, później mama była świadoma, że tak robi i go wyśmiewała i znowu mu prawiła kazania (słyszała siorbanie, albo otwieranie puszki - no głupia nie była). Mama siedziała w Anglii i wysyłała pieniądze - on, nie płacił niektórych rachunków, wybierał te najważniejsze i tylko je opłacał (jak przychodziło info, że jest wezwanie do zapłaty - mamie gdy była na urlopie, wciskał kit, że już to jest uregulowane i spoko!). Mama wysyłała takie sumy pieniędzy, że wystarczyłyby spokojnie na opłacenie wszystkiego, ubranie nas co miesiąc w nowe ciuchy i wykarmienie. Ale tak nie było. Pieniądze zaczęły gdzieś uciekać, a ojciec dalej piwkował i problemów nie widział. Gdy już minęły 4 lata, odkąd mama siedziała w Anglii (oczywiście odwiedzała nas 4-5 razy w roku na 2 tygodnie, na święta itp), postanowiła zjechać do Polski - wyliczyła, że zostały jej w każdym banku do zapłaty tylko 2-3 raty i już w końcu spokój (W międzyczasie zdążyła przyjechać jeszcze do domu rok wcześniej, kiedy się przeprowadzaliśmy do nowego mieszkania. Wyremontowaliśmy je no i mama miała jeszcze kolejne plany, by trochę pozmieniać, dodać coś w domu itp.). Na powitanie mamy oczywiście zjechały się jej siostry, pogadali sobie, mama rozmarzona w planach na zrobienie sobie wymarzonego mieszkania, cieszyła się razem z nimi, ojciec wszystkiemu przytakiwał - dobra mina do złej gry. Piwkowania ze strony ojca ciąg dalszy, mama zaczęła mu wyliczać i kiwała głową, że trzeba trochę ograniczyć. On nie mówił nic.

Dwa dni później, po odwiedzinach ciotek - mama stwierdziła, że przejdzie się do banku po uprzednim zapytaniu ojca, czy wszystko jest na pewno ok, gdzie zapewniał, że tak, oczywiście, on wszystko płacił. Okazało się, że moja mama wyszła w banku na idiotkę, kiedy kobieta zapytała ją, czy jest poważna, ponieważ raty nie są płacone od około półtorej roku. W drugim banku to samo, a przecież zapewniał, że jest ok. No cóż, pozostał tylko szok, niedowierzanie, płacz i tym samym straciła moja mama do niego jakiekolwiek zaufanie (pomijając nas, gdzie pozbawieni kontaktu z kochającą mamą przez prawie 4 lata zostaliśmy mu obojętni). No i niestety, moja mama stwierdziła, że w tej sytuacji razem wyjadą do Anglii by szybko wszystko zarobić i przesłać na raty, by nie było za późno, a ja z rodzeństwem zostanę z babcią. Przez ostatni rok mieszkaliśmy z babcią, a w międzyczasie okazało się, że dom został zabrany przez komornika i cóż - tyle z planów na remont. Mama stwierdziła, że ojciec musi zarabiać i pomóc jej spłacić długi i utrzymać nas. Na dzień dzisiejszy nie mieszkamy z nim, ale... mieszka u siostry od jakiś 5 miesięcy (wszyscy jestesmy w Anglii). Tam również, ukrywanie się z piciem piwa (w ilościach co najmniej 5 dziennie), picie z samego rana. Wielokrotne podejście do rozmów o terapiach - on problemu nie widzi, rzuca hasłami "zróbcie ze mnie alkoholika!". A piwkuje u niej codziennie, co jakiś czas będąc spity żali się siostrze, że wszystko stracił, nie ma już nic, że odda mojej mamie te pieniądze i wydepta sobie drogę do grobu i tego typu teksty, użalania się nad sobą. Problemu w alkoholu nie widzi jakiegokolwiek, jednak niestety, boi się mojej mamy, boi się z nią rozmawiać. Na wszystko albo mówi "no dobrze", albo "no ja nie wiem co mam zrobic". Pieniądze, co prawda przesyła mojej mamie na rachunki itp, ale wszystkie problemy leżą na głowie mojej mamy. Wszystkie! Moja mama musi pilnować, żeby nawet wysłał 60 zł na głupie ubezpieczenie, bo jemu... pewnie żal kasy? A na terapie się nie da namówić chyba nigdy (próbowała już mama, próbowała siostra, próbowały nawet ciotki! - a on twierdzi, że będą mu wielce rozmowy wychowawcze przeprowadzały).

I moje pytanie jest następujące: jak uświadomić mojemu ojcu, że ma problem z alkoholem? Nie dociera do niego nawet to, że na dzień dzisiejszy odebrał nam dom (może dlatego, że nikt mu tego nie wygarnął?) i zapewnienie na dobry start w przyszłość. Co zrobić by dostrzegł problem?

Proszę o pomoc Huh
22-03-2015 06:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Damiano Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 1
Dołączył: Jan 2016
Reputacja: 0
Post: #2
RE: Ojciec alkoholik - wielki problem
Niestety ale tylko rozmowa z kimś dla niego ważnym pomoże i to taka postrzegana jako wstrząs, a nie spokojne łumaczenie

Sygnatura niezgodna z regulamiem forum
09-01-2016 01:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  alkoholik roza 6 5,316 31-01-2015 13:02
Ostatni post: aska2520
  Ojciec alkoholik [ODWYK] Aftey96 5 9,160 23-02-2013 01:52
Ostatni post: aska2520

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości