Jak rozwija się uzależnienie?

63

Nikt nie rodzi się alkoholikiem i nikt nie budzi się pewnego dnia w dziwnym miejscu, do którego nigdy nie poszedłby, gdyby był trzeźwy.

Uzależnienie rozwija się niepostrzeżenie a nawet przyjemnie. Początkowo alkohol rozluźnia, ośmiela, czyni dowcipnym tzw. dusza towarzystwa, sprawia, że masz dobre grono znajomych a nawet przyjaciół. Oprócz alkoholu ważne jest też spotkanie z ludźmi, że się zabawimy, dobrze zjemy, pogadamy o polityce, biznesach, wakacjach i o czym tam jeszcze.

Z czasem jednak, fakt picia wybija się na plan pierwszy. Elementy atrakcyjne dawniej, bledną. Przestaje Cię zajmować, co u kogo słychać, liczy się, że się napijesz. Wypijasz drinka, może nawet z lampki przed wyjściem na spotkanie. Dokonujesz wyborów pomiędzy sytuacjami z udziałem alkoholu a tymi bez alkoholu – szukasz okazji do picia. Inicjujesz kolejki do picia. Chętnie przejmujesz rolę osoby napełniającej kieliszki, przygotowujesz drinki. Wypijasz coraz więcej, dawka sprzed kilku lat, którą się upijałeś(łaś) poszła w zapomnienie.

Pijesz coraz częściej. Masz dobrą pracę, więc nie pijesz w tygodniu (co może najwyżej 2-3 piwa, kilka lampek), ale już pod koniec tygodnia ogarnia Cię przyjemne podniecenie na myśl o weekendzie. Świat i ludzie znowu wydają się lepsi. Problemy mniej straszą.

Znasz już smak kaca na drugi dzień, ale bardziej doświadczeni w piciu nauczyli Cię sposobu na ból głowy. Czujesz rozdrażnienie, niepokój, potliwość, drżenie i ogólną słabość organizmu (do którego jeszcze dokłada się upominający partner). Po prostu musisz się napić. Jesteś jak nowo narodzony i byle do wieczora, bo dopiero sobota.

Tak, mijają dni, przepite od piątku do niedzieli. Nie pamiętasz, że trwa, to już kilka lat. Nie martwisz się piciem, bo przecież masz mocną głowę, przepijesz prawie każdego. Chełpisz się tym .

Z każdym rokiem, po wypiciu stajesz się „głupkowato zabawny” lub niebezpieczny dla siebie i innych. Jeździsz autem po pijanemu, lubisz wzajemne opowieści, jak to nawywijaliśmy, wtedy, a wtedy. Moment refleksji nadchodzi, gdy partner zagrozi rozwodem, rozstaniem, odejdzie narzeczona, nie dostałeś awansu, zabrali Ci prawo jazdy, popadasz w długi, bo koszty towarzyszące piciu są wysokie. Te koszty zwykle rozłożone są w czasie, dlatego względnie łatwo dają się wytłumaczyć i usprawiedliwić.

Owe usprawiedliwienia służą Ci do tego, żeby pić dalej.

Twoi bliscy już wiedzą, że jesteś alkoholikiem. Ty dowiesz się o tym na końcu. Jeszcze nie przerwiesz picia, bo alkohol stał się jedynym sposobem, byś się czuł ,jak chcesz się czuć. Głęboko wierzysz, że piją wszyscy, oraz, że masz prawo się zabawić, skoro tak stresująco pracujesz. Rozwijasz swoje przeświadczenie o wyjątkowości i oryginalności.

Deprecjonujesz tych, którzy żyją inaczej. Nazywasz ich nudziarzami i pantoflarzami. Lubisz adrenalinę i choć, małe ryzyko lub przynajmniej miłe rozluźnienie po użyciu alkoholu.

Krytyczny moment i szybki zjazd w dół w chroniczną fazę uzależnienia, to brak dotychczasowych gratyfikacji z picia, zamiast być wesołym chojrakiem stajesz się coraz smutniejszy, coraz mniej możesz wypić. Etap mocnej głowy skończył się bezpowrotnie, coraz częściej wolisz pić sam, bo rolę duszy towarzystwa przejął ktoś inny. Przestaje Cię interesować co u kogo słychać. Zostajesz sam z butelką często schowaną a, to w garażu, to w skrzynce na narzędzia lub innych miejscach.

Pod naporem informacji z zewnątrz, (męża, żony, partnera, znajomych, przyjaciół, kolegów z pracy, szefów, rodziców i innych osób) że z Twoim piciem już, coś nie tak postanawiasz wziąć sprawy w swoje ręce i tak: przysięgasz sobie ,że nie będziesz pić 3 miesiące lub zmieniasz rodzaj alkoholu na słabszy, generalnie postanawiasz głównie sobie, ale i innym, że nie jesteś alkoholikiem.

W krótkim dystansie czasowym próby te, wypadają dla Ciebie pomyślnie, jednak po czasie okazuje się, że picie lub niepicie jest dla Ciebie sprawą, która zajmuje Ci najwięcej w myślach i emocjach. Teraz głównie cierpisz a picie daje Ci najwyżej chwilową ulgę. Jednak pamięć o radosnych chwilach i przypływie mocy z picia przed lat pcha Cię do niego i znowu i znowu. Tego efektu nie osiągniesz już nigdy.

Postanawiasz „się zaszyć”. Z dumą odliczasz kolejne miesiące abstynencji. Jednak im bliżej końca tego razu, bez picia planujesz bezpieczny (bez szkód) powrót do niego. Pijesz, chłoniesz alkohol jak gąbka, nie możesz przestać. Jakbyś nadrabiał stracony czas.

W rodzinie dramat. Przerywasz picie nadludzkim wysiłkiem i detoksykujesz się przy pomocy lekarza w domu lub szpitalnym oddziale detoksykacyjnym. Podłączony do kroplówek masz dużo czasu do myślenia. Obciążasz, więc winą za swój stan kogo się da. Miałeś przecież nieszczęśliwe dzieciństwo, ojca alkoholika, byłeś gorzej traktowany od siostry, gdybyś miał inną żonę, dzieci Cię nigdy nie szanowały, no i ten pech do szefów.

Przyjaciele ostatecznie okazali się fałszywi. Jesteś, więc na detoksie kolejnych kilka razy. Bo jak oświadczyć całemu światu i sobie samemu, że nie wyjdziesz z tego sam, że to co Ci jest – nazywa się uzależnienie od alkoholu? Jeśli nie pokonasz tej bariery i nie zgłosisz się na leczenie do ośrodka, zapijesz się lub wezmą Cię na jakąś chorobę pochodną uzależnienia (trzustka, wątroba, serce itd.) lista jest długa.

Co może Ci pomóc, to: kryzys zawodowy, rodzinny, zdrowotny, tak duży, że nie zdołasz już zamydlić sobie oczu, że jest OK. Tylko, czy zdołasz ów kryzys przeżyć…?

Napisałam tu dość standardowy scenariusz rozwoju choroby – uzależnienia od substancji psychoaktywnych – jakichkolwiek. Historie używania substancji, są różne jak różni są ludzie ale też jakoś podobne, bo choroba jest jedna i ma określone objawy oraz przebieg.

terapeuta uzależnień Ośrodka „Polana”:
Zofia Majtczak

Multimedia

Podoba ci się:
  1. MorinoMorino06-26-2012

    Straszne jest to, że kiedy się pije i imprezuje, to tak trudno dostrzec i wyczuć tą cienką granicę miedzy uzależnieniem, a brakiem uzależnienia i wtedy każdemu się wydaje, że ma się kontrolę na piciem, a z czasem tak naprawdę się tej kontroli nie ma i potem nagle już się jest w bagnie.

  2. ObcyObcy06-26-2012

    Rewelacyjny scenariusz. Powinien znaleźć się w jakimś podręczniku w gimnazjum, może młodzi ludzie, zanim pierwszy raz sięgną po alkohol, pomyślą przez chwilę i przynajmniej część z nich tego tak szybko nie zrobi, a jeśli już to z głową.
    A swoją drogą to dziwne, że ludzie sięgają po alkohol, przecież jest paskudny w smaku :)

  3. KoloKolo06-26-2012

    Granica picia…to prawda, że każdą osobę należy traktować jak jednostkę i absolutnie indywidualnie. Znam wiele osób, które piją dość często, twierdząc, że to na pewno nie jest problem. Znam kilka, które z alkoholem mają styczność tylko na sylwestra, o ile nie zasną przed 22:00.Wrteszcie znam i osoby, które nie piją alkoholu, bo zdają sobie sprawę z tego, że mógłby to być początek uzależnienia. Skąd to wiedzą? Może już są alkoholikami?

  4. kamikami08-02-2012

    Przeraziłam się czytając ten artykuł! Wszystko idealnie pasuje do mojego narzeczonego! Tyle że on jest na razie na etapie: dobra praca więc kilka piwek w tygodniu ale za to czekanie na upojną sobotę! Od zawsze wiedziałam że lubi sobie wypić co nieco ale starałam nie dopuszczać do siebie myśli, że to już zaczątki alkoholizmu. Teraz nie pomagają ani prośby, ani groźby. W przyszłym roku mamy zamiar się pobrać. A ja nie wiem co robić! Czy świadomie pakować się w małżeństwo z alkoholikiem nie mając nadziei na poprawę? Czy też jest jeszcze jakiś sposób żeby uniknąć alkoholizmu? Może jeszcze nie jest za późno żeby dostrzegł problem! Bardzo mi na nim zależy! Jak mam mu pomóc?!

    • gosicgosic01-12-2013

      Kochana ja uważam, że jedyną rzeczą którą możesz tu zrobić to szokoterapia dla niego czyli odejść naprawdę wyprowadzić się same słowa nie pomogą on ma je gdzieś musisz zacząć działać żeby poczuł , że przez alkohol ukochana osoba odeszła wiem, że to cholernie trudne ale myślę, że najbardziej skuteczne bo bolesne dla niego odczucie. Powodzenia i życzę żeby sie Wam wszystko dobrze ułożyło.

  5. Dawid MMDawid MM08-14-2012

    Wypisz wymaluj artykyl o mnie jestem na etapie „Krytyczny moment i szybki zjazd w dół w chroniczną fazę uzależnienia, to brak dotychczasowych gratyfikacji z picia, zamiast być wesołym chojrakiem stajesz się coraz smutniejszy, coraz mniej możesz wypić. Etap mocnej głowy skończył się bezpowrotnie, coraz częściej wolisz pić sam, bo rolę duszy towarzystwa przejął ktoś inny. Przestaje Cię interesować co u kogo słychać. Zostajesz sam z butelką często schowaną a, to w garażu, to w skrzynce na
    narzędzia lub innych miejscach.” Szukam pomocy. Pozdraiam Dawid

    • kliciorklicior06-11-2013

      tez jestem na tym etapie i niewiem jak sobie pomóc

      • HannaAlHannaAl10-18-2013

        Witam. Byłam na tym etapie nie raz,próbowałam sama poradzić sobie z nałogiem,bez skutku. U mnie to trwało 20 lat,teraz nie piję już 10 lat i są to najszczęsliwsze lata mojego życia mimo wielu probvlemów,które rozwiązuję NA TRZEŹWO. Pomogła mi terapia ,wspaniali terapeuci i kontakt z innymi trzeźwiejącymi alkoholikami. Jeżeli jest się alkoholikiem,to nie ma mowy o kontrolowanym piciu,zapewne już to wiesz.To są tylko pozory,że mamy kontrolę nad swoim piciem. Alkohol jest przebiegły i silny ,także absolutnie nie ma sensu z nim walczyć. Trzeba dać za wygraną i nauczyć się żyć bezalkoholu. Uwierz mi, się da :) Życzę powodzenie i naprawdę radzę zgłosić się do Poradni Uzależnień,to ZADEN WSTYD,trzeba uzmysłowić,że to choroba.

  6. patipati10-21-2012

    Mój ojciec pije coraz częściej. Nie chce słyszeć nic na temat leczenia. I nie zgadza się z nami z faktem,ze musi wypić ze jest po prostu alkoholikiem. Robi straszne awantury . I nie pomagają żadne groźby typu: rozwód czy coś w tym stylu. Olewa to i robi cały czas to samo. 5 miesięcy temu obiecywał ze juz nie bd pil ze się zmieni nie pil 4 miesiące był z tego bardzo zadowolony ale teraz znowu zaczął. Nie wiem co mam robić jak mam pomoc mamie. Mam bardzo chorego brata i ja też jestem bardzo chora potrzebne nam pieniądze na lekarstwa ale mój ojciec ma to gdzieś kiedy ma pieniądze woli je przrpic niż dać mamie na nasze leki czy też na coś do jedzenia. Nasza 5 osobowa rodzinę utrzymoje mama zarabiając tylko 800zl. Musi jej to starczyć na opłaty na nasze leki a także na życie. Przecież to jest nie możliwe. Co mam zrobić by tak nie było. Pomorzcie ;(

  7. jestem_ktory_jestemjestem_ktory_jestem12-26-2012

    Piłem pięć lat codziennie (nie licząc wspomnianych ‘pokutnych’ okresów abstynencji). W tekście widzę siebie, więc fajnie napisany – z głową, z wiedzą, ciekawie. Fajnie się czyta teksty o sobie ludzi, którzy się lepiej znają na rzeczy. Ja już się pogodziłem, że wszystko straciłem, że niczego nie osiągnę i że zawsze będę sam. Po kilku latach da się pogodzić i nadal cieszyć się życiem. Wnioski? Dla mnie może już za późno. Jedyne co mi zostaje, to starać się sprawę kontrolować. Pić tak, żeby żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Narozrabiasz – przeproś, zepsułeś – napraw, masz dług wdzięczności – spłać. Tylko niektórych kroków nie da się odkręcić – ja na szczęście mam takich niewiele. Smutek? Tak – kiedyś. Ale teraz dzięki tym porażkom umiem doceniać chwilę. Ptaki budzące rano za oknem, śnieg spadający zimą, długi dzień latem. Wszystko jest piękne, życie jest piękne i dostrzegam to na codzień. Ale te cykliczne powroty do picia… po miesiącu, trzech, czy roku. Na tydzień, miesiąc, czy trzy – zakłócają życie. Wiesz, ale nie możesz od razu przestać. Bo nie możesz spać, bo musisz się zrelaksować, bo nie możesz inaczej odpocząć. Pewnie tak już zawsze będzie, ale wiesz dzięki temu, że masz o co walczyć. Musisz żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Nie mieć długów wdzięczności wobec innych. Ktoś Ci pomaga – musisz się zrewanżować. Nawet, jeśli obudzisz się przypadkowo na drugim końcu kraju (oby nie za granicą), Wnioski dla innych? Prohibicja nie ma sensu. Walka siłą, prawem ze zjawiskiem nie ma sensu. Dotyczy to zarówno alkoholu, jak i innych substancji, które było mi dane poznać. Wsadzanie do więzień pijaków za kółkiem, czy studentów z gramem majeranku w kieszeni nie ma sensu i kosztuje. Lepiej tą kasę przeznaczyć na profilaktykę i uświadamianie młodych pokoleń w szkołach. I to nie takie, jakiego ja zaznałem 10 lat temu. Profilaktyka nie może polegać na straszeniu, bo wywołuje śmiech na sali. (jak się będę chciał postraszyć, obejrzę Ring’a), a rzetelne informacje na temat specyfików. Sposób działania, skutki (pożądane i uboczne), ryzyko uzależnienia. Bo wrzucanie do jednego wora wszystkich uzależnień jest właśnie realizowaniem tego typu straszenia, nie przynoszącego żadnych rezultatów. Już nie jestem w liceum jakiś czas, ale nadal uważam, że każdy w życiu musi się wyszumieć. Ważne, aby to szumienie nie przysłaniało mu rzeczywistości, nie stało się celem i nie wymknęło się spod kontroli. Ja się wyszumiałem i cieszę się bardzo z tego powodu. Jednak czasem uciążliwe jest echo tego szumienia i świadomość tego, co się wówczas utraciło. Alkohol jest dla ludzi, ale niestety to ludzie czasem żyją dla alkoholu. Jeśli teraz piszę nieskładnie i bez sensu, to przepraszam. Mam właśnie okres poddania nałogowi i przygotowań na kolejne przerwanie ciągu i „posprzątanie” po nim. Cieszę się, że ta kontrola wychodzi mi lepiej niż „za małolata”, cieszę się, że radzę sobie chyba lepiej, niż wielu innych z mojego wcześniejszego otoczenia. Co nie zmienia faktu, że nadal muszę uważać i z każdym łykiem powtarzać sobie – dobrze się bawisz, ale – albo czas zabawy dobiega końca, albo przegrasz ze swoim życiem. Jako, że są święta, życzę każdemu, aby nie utracił wolności w tak banalny sposób, jak ja. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego Wam wszystkim.

    • xoxo02-07-2014

      Twoje podejscie to objaw egoizmu. Tak mozna zyc jak sie zyje samemu na swiecie a niestety sa tu ludzie ktorym na tobie zalezy egoisto!!!! Wiec twoje podejscie dla mnie to pokazanie im- robie co chce mam was w dupie

    • Iw59Iw5902-24-2014

      Masz rację i całkowicie się zgadzam, to ludzie tacy jak my żyją dla alkoholu. Nie potrafimy o nim nie myśleć, mozemy nie jeść, nie spać, nie pracować ale nie możemy nie pić. Skąd to się bierze i dlaczego tak jest nie mam pojęcia, ale wiem, że to wódka nie pozwala nam żyć.

  8. MichalMichal04-14-2013

    alkohol to dno i latwo zdradza.

    warto palic MJ :-) )

  9. kliciorklicior06-11-2013

    dobrze powiedziane ja jestem na obczyznie jak to sie teraz mówi i mam duży problem z piciem każdy dzień to walka

  10. DużyDuży09-02-2013

    Picie to kanał ja jestem alkoholikiem

  11. NoclegiNoclegi09-30-2013

    My spouse and I absolutely love your blog and find almost all
    of your post’s to be exactly what I’m looking for. Does one offer guest writers to write content
    for you? I wouldn’t mind publishing a post or elaborating on some of the subjects you write about here.
    Again, awesome web site!

  12. agaa7878agaa787810-11-2013

    jak to czytałam to normalnie jakbym widziała mojego partnera szok!!!!!!!!

  13. agnieszkaagnieszka12-16-2013

    problemem jest to, że osoba uzależniona często ma poczucie kontroli nad swoim nałogiem, w efekcie leczenie zaczyna już w bardzo poważnym stadium choroby, samo namówienie na leczenie chorego jest już pierwszym poważnym sukcesem

  14. przygniecionaprzygnieciona12-29-2013

    hej. Jestem mężatką od wielu lat. Mój mąż podobnie jak wielu facetów pije okazjonalnie. tyle że on w odróżnieniu od nich chla na umór szukając guza . Gdy jeszcze trzyma się na nogach zawsze wszczyna bójki, włącza mu się cholerny agresor. Następnie gdy alkohol zwala go z nóg, żyga pod siebie. Teraz trzęsą mi się ręce i trudno mi o tym pisać…
    Wiele razy prosiłam, by kontrolował ilości spożywanego alkoholu- wszystko na nic. Prawie zawsze z imprezy wraca zakrwawiony w podartej odzieży, chyba że na imprezie są osoby, które go znają i omijają z daleka.
    Nie wiem kompletnie co mam zrobić. O terapii nie chce słyszeć, mówi że to ja mam problem a nie on- przecież on nie jest alkoholikiem, pracuje jako kierowca. Tłumaczy się tym, iż zawsze urywa mu się film i nie ma swiadomości tego co się zadziało. Kaca wyleczy, rany wyliże i szuka kolejnej okazji.

  15. pawełpaweł01-12-2014

    najgorsze jest to, że alkoholik długo nie chce przyznać się do choroby, a osoby z chorobą alkoholową trzeba skłonić do jak najszybszego leczenia, wtedy rokowania są lepsze,

  16. xoxo02-07-2014

    Racja, mi pomogl wlasnie kryzys. Odsuneli sie ode mnie najblizsi. Wtedy sie „obudzilam”

  17. kasiapkasiap03-09-2014

    Witam, jestem studentką psychologii, interesuje mnie problem uzależnień a konkretnie dlaczego dzieje się tak, że niektórzy wychodzą z uzależnienia i już nigdy do nałogu nie powracają a inni nawet po przebytej terapii i latach abstynencji po prostu znowu zaczynają pić, palić, brać itp. Oczywiście jest literatura która o tym wspomina, ja jednakże chciałam po prostu porozmawiać z żywym człowiekiem i dowiedzieć się jak to wygląda z jego perspektywy, Będę bardzo wdzięczna jeżeli ktoś zechce podzielić się ze mną swoją historią, oczywiście zapewniam anonimowość. Pozdrawiam i liczę na odzew:)

    • battardbattard03-09-2014

      Jeśli masz ochotę posłuchać kogoś, kto właśnie zrozumiał, że potrzebuje pomocy, pisz.

    • orkoskyorkosky09-19-2014

      Hej właśnie (zobacz która godzina) czytam bo chyba mam problem to forum i chętnie porozmawiam z Tobą. Proszę o odzew bo uzależnienie nie wzięło się z niczego. To słowo oznacza, że ludzie są naprawdę słabi wobec wielu spraw i gdyby było łatwo ze wszystkim zerwać, wrócić do początku to by nie było problemu. Widzę tylu znajomych jak się rozpili od razu widać, że z nimi coś nie tak a ja np mogę pić do rana i nic nie widać budzę zaufanie bo ktoś taki nie może być pijany itd i nie mam tego problemu, że mi odbija czy zachowuję się niecenzuralnie. Wszystko jest ok, dobrze się czuję, ale wewnętrznie wiem, że jest coś nie tak i dlatego trafiłem tutaj na tą stronę i już wiem, że będzie ciężko. Pozdrawiam i proszę o jakiś znak. Pozdrawiam Bartek.

  18. MerryMerry07-16-2014

    ulikDrogi Zbyszku,Twoje plany doprowadzenia do cic485c5bcy, pocdzas gdy c5bcona nie chce, nie jest gotowa, itp. sc485 po prostu totalnym brakiem szacunku dla niej jako kobiety i jako czc582owieka. Zastanawiam sic499, jak byc59b sic499 czuc582, gdyby ktoc59b zaplanowac582 wbrew Twojej woli, ze w Twoim organizmie bc499dzie sic499 rozwijac582o Twoje dziecko. Oczywic59bcie cic485c5bca to tylko jedno, powoc582anie na c59bwiat dziecka wymaga wychowania go i ogrmonej odpowiedzialnoc59bci, ale chyba nie muszc499 tc582umaczyc487. Kombinowanie , jakby tu zapc582odnic487 c5bconc499 jest po prostu gwac582tem i moc5bce skutkowac487 depresjc485 poporodowc485 i w konsekwencji nawet rozwodem. Ciekawa jestem, czy w ogc3b3le myc59blac582ec59b nad tym, dlaczego Twoja c5bcona nie chce teraz drugiego dziecka a moc5bce po urodzeniu cc3b3rki niespecjalnie mogc582a liczyc487 na Twoje wsparcie? Moja opinia jest podyktowana c5bcadnymi pobudkami feministycznymi: uwac5bcam, c5bce rc3b3wnie obrzydliwe i egoistyczne jest prowokowanie wpadki przez dziewczyny czy kobiety chcc485ce w ten sposc3b3b zatrzymac487 faceta, czy pragnc485ce dziecka, nie zwac5bcajc485c na jego zdanie. Pozdrawiam

  19. Jestem naprawdę zadowolony polecam

Dodaj swój komentarz